Żelechów w 1830 r.

Przytaczamy opis Żelechowa i okolic sprzed powstania listopadowego. Przy okazji dowiadujemy się więcej na temat właściciela miasta z przełomu XVIII i XIX w. – Ignacego Zakrzewskiego herbu Wyssogota. Opis zamieściło czasopismo dla dzieci pt. „Ziemomysł” z 31 października 1830 r. (nr 20). Artykuł jest przedrukiem z „Kurjera Polskiego”.

 

Wyjątek z opisu podróży w Polsce  w listach do przyjaciela.

Opuszczając przyjemne okolice nasze, ponad Świdrem i Liwem w ciągu dwudniowej podróży, przez województwo Podlaskie żadne widoki mogące zająć uwagę podróżnego nie znajdują się. Ciągłe lasy i piaski, grunta sapowate, mniej porządne wsie i miasteczka, nieprzebyte bagna sitowiem i trzciną zarosłe, ponad łąkami ciągnące się, czynią podróż mniej powabną a nawet i nudną. Dopiero na wspomnienie zasługuje Żelechów miasto powiatowe w obwodzie Łukowskim. Dosyć jest porządne i ludne, posiada piękny pałac niedokończony i ogród Angielski zwany grabiną; w rynku obszernym, na środku stoją w starożytnym guście w kwadrat zbudowane murowane sklepy, liczba tych jest do 40, gdzie się towary rozmaite mierzą. Ulice celniejsze zamieszkują żydzi, ztąd wyraźne niechlujstwo i nieporządek dają się spostrzegać. — Miasto to należało do Lubomirskich, Romanów, a później do Ignacego Wyssogoty Zakrzewskiego, długo, będąc masśą bezdziedziczną, dziś od lat kilku posiada nowego dziedzica. Zakrzewski w ostatnich czasach konającej ojczyzny, będąc prezydentem miasta Warszawy i prezesem rady najwyższej, jako prawdziwy Polak poświęcił na jej ratunek cały swój majątek: a przeto nietylko dobra dziedziczne Żelechów i inne w Wielkiej Polsce, ale też i starostwa Sandomirskie, Kunowskie i Bodzentyńskie utracił. Sam zaś po powrocie z niewoli w kilka lat zakończył dni życia swego pełne cnót i chwały. Historja piękną zapewne zachowa kartę ku czci i pamięci tego nieodżałowanego i szanownego męża. Ciało jego spoczywa na cmentarzu odległym, za miastem w roku 1809 nowoutworzonym, tam gdzie jego zwłoki pochowano; nie ma żadnego pomnika ani nagrobku, murawa zielona okrywa tylko skromną mogiłę, a odwiedzający przez położenie na niej kamienia znaczą swój pobyt. Obok mogiły swego pana spoczywają ciała dwóch sług wiernych. Pierwszy w 80 latach życia przeniósł się do wieczności, z tych 60 poświęcił w usługach Zakrzewskiego jako nadleślny lasów do dóbr jego należących. Nie bez łez i rozrzewnienia słyszeć można, opowiadane przez mieszkańców wzorowe przykłady przywiązania i wierności, czynione przez niego dla rodziny Zakrzewskich. Umiał też dobry pan oceniać te rzadkie cnoty swego sługi, i nadał mu wiecznemi czasy, obszerną kolonię zwaną Krzyżem, z pięknemi budynkami. Wzorowe tu sędziwy starzec prowadził gospodarstwo, ale dziś opuszczone, smutny przykład niestateczności rzeczy ludzkich wystawia. Opuszczając Żelechów, przez dwie mile prawie, jedzie się okolicą do tych dóbr należącą: wszystkie wioski są dobrze zabudowane, a szczególniej Sokolniki od jenerała Sokolnickiego nazwane, połączonego węzłem pokrewieństwa z Zakrzewskim; w lasach obszernych powstały piękne kolonie, przez Niemców założone, których przeszło 90 familij się znajduje, mianowicie Francdorf, Kotłowka, KropaMaydan. Były tu także piękne fabryki szkła i potażu.

 

 

Artykuł pobrany z Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej. Jego oryginał znajduje się w Bibliotece Jagiellońskiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby dodać komentarz uzupełnij równanie/To add a comment complete the equation UWAGA/ATTENTION!!! Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.