st. wachm. Franciszek Urbaniak ps. „Lew”

(ur. 24 marca 1893 r. w Noskowie k/Jarocina, woj. poznańskie,  zm. 28 maja 1976 r. w Garwolinie)

Ukończył szkołę powszechną w Jarocinie w języku niemieckim wówczas był to zabór pruski, ale w domu mówiło się po polsku i kultywowało polskie tradycje. Zimą 1916 r. zostaje powołany do wojska, trafia do niemieckiego 24. pułku piechoty i zostaje skierowany na kilkumiesięczne szkolenie do Śremu. W kwietniu 1916 r. trafia, jako uzupełnienie na front pod Verdun na wzgórze Cambres oznaczone na mapach sztabowych numerem 304. Jak wspominał po latach „tam przeżyłem piekło na ziemi, którego nie sposób opowiedzieć słowami”. 7 czerwca 1916 r. podczas ataku na fort Vaux został ranny w nogę odłamkiem pocisku artyleryjskiego. Ranny trafił do szpitala w Magdeburgu. Ze szpitala ponownie trafia pod Verdun do 7. pułku grenadierów – w to samo miejsce. Teraz z kolei on broni fortu Vaux. 2 listopada podczas odwrotu ponownie ranny w nogę, chroni się w dołku okopanego stanowiska cekaemu, w którym spotyka rannego oficer. Tamten daje rozkaz strzelania do nieprzyjaciela i tak utrzymał stanowisko do czasu przybycia posiłków. Podczas leczenia w szpitalu w Dusseldorfie, zostaje odznaczony Eisrne Kreuz Zweiter Klasse (Krzyżem Żelaznym II klasy) za odwagę. Ze szpitala wraca na urlop do rodzinnego domu a tam ojciec rekwiruje jego Krzyż (żeby nie robić wstydu przed sąsiadami). Marcowa ofensywa 1918 r. dla kaprala Urbaniaka była „albo – alba”: zginie lub ucieknie.  Podczas kontrofensywy wojsk alianckich, bez amunicji ubabrany w glinie wpada w lej po bombie i tam dopada go dwóch amerykańskich żołnierzy, jak się okazało Polaków w mundurach amerykańskich. Puszczają go na tyły, tam został pojmany z pięcioma innymi niemieckimi żołnierzami. Ponieważ był rozkaz nie brać jeńców wpędzono ich do dołu a angielski sierżant szarpał się za długo z zawleczka granatu. Od wiecznego odpoczywania uratował ich niemiecki lotnik, który zniżył się i wychylony za burtę trafił anglika bombą. Wraz z 1000-em niemieckich jeńców został załadowany na amerykański statek i z portu Le Havre miał być przetransportowany do USA, ale na kanale La Manche statek został storpedowany przez niemieckiego U-Boota. Następnego dnia angielski statek żeglugi przybrzeżnej zabrał ok. 100 rozbitków ze przybrzeżnych skał w tym Urbaniaka i dostarczył do Southampton. W obozie pracował w kamieniołomach. Tam podczas sprzątania u angielskiego oficera szefa obozu spotkał polkę z Komitetu Polskiego w Londynie. Dzięki niej opuszcza obóz jeniecki i trafia do Cheltenham do obozu dla Polaków, tam po raz pierwszy usłyszał polskie komendy. W 1919 r ponownie przybywa do Francji do miasta Vitry les Francois i trafia do szkoły podoficerskiej tworzącej się armii gen. Józefa Hallera. 17 maja 1919 r. w stopniu kaprala w błękitnym mundurze transportem kolejowym rusza do Polski, oddzielnie żołnierze, oddzielnie broń w zaplombowanych wagonach. Prosto z pociągu trafia pod rumuńska granicę, następnie walczy pod Wilnem, Mołodecznem, Królewszczyzną. W wojnie polsko – bolszewickiej w 1920 r. przemierza szlak bojowy od Warszawy przez Łuków, Ostrołęką, Myszyniec aż po Stanisławów, Podhajce i Tarnopol. Do Garwolina przybywa w styczniu 1923 r. wraz z 1. Pułkiem Strzelców Konnych. W czasie pokoju jest szefem 4. szwadronu, następnie magazynierem mundurowym w szwadronie zap. 1 kwietnia 1937 r. awansuje na st. wachm. W 1936 r. dowódca pułku płk A. Zakrzewski przydziela wachm. Urbaniakowi siwego wałacha z kurtyzowanym ogonem „Gwinejczyka”, który tak samo jak on przybył do Polski z armią gen. Józefa Hallera. Gwinejczyk był w pułku na tzw. łaskawym chlebie, zginął podczas pierwszego bombardowania koszar 8 września 1939 r. W latach 1938 – 39 pełnił funkcję wiceprezesa Ogniska Podoficerów Zawodowych, czynnie działał również w Spółdzielni Pułkowej. W zawierusze wojennej trafia pod Kock i tam odbył ostatni bój. Wzięty do niewoli trafia od obozu jenieckiego w Dęblinie, skąd ucieka do Garwolina. Jesienią 1939 r. krótko pracuje jako tłumacz w niemieckim starostwie, na wskutek donosu opuszcza Garwolin i ukrywa się w Łaskarzewie. Wstępuje do ZWZ AK i latem 1943 r. w mundurze niemieckiego żandarma bierze udział w odbiciu trzech członków AK z aresztu policji w Garwolinie. W czasie okupacji wraz z żoną Anielą prowadził restaurację w Łaskarzewie, która służyła za punkt kontaktowy AK. Po wojnie pracował  jako magazynier w GS w Woli Rębkowskiej. Odznaczony Krzyżem Walecznych (dwukrotnie), Brązowym Krzyżem Zasługi, Medalem za Wojnę 1918 – 1921, Medalem Dziesięciolecia, Medalem Międzysojuszniczym „Medaille Interalliee”, Medalem Pamiątkowym Łotwy, Medalem za Długoletnią Służbę.

Oprac. W.S.

Podziel się tym ze znajomymi! Poinformuj ich o garwolin.org
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *