O dawnym Pilczynie słów kilka…

Pilczyn jest równie stary jak Łaskarzew ba nawet mogę pokusić się o stwierdzenie że nawet starszy wszak Łaskarzew powstał w 1418 roku na gruntach wsi Koriciczew czy tam Korciszew.

Wiadomo że Pilczyn graniczył z każdej strony ze wsiami szlacheckimi i tak jak Łaskarzew jego granice stanowiły kopce graniczne, które szlachta rozkopywała aby zagarnąć ziemię. Od co najmniej roku 1569 Pilczyn posiadał 10 łanów ziemi. 1 łan Flamandzki to około 17 hektarów zaś łan Frankoński to około 25 hektarów. Nie wiadomo o który łan dokładnie chodzi gdyż obydwie jednostki miar były w Polsce popularne. Ziemia na Pilczynie była urodzajna, może nie tak jak w pasie nadwiślanym ale cieki wodne i Promnik nanosiły wiele żyznej ziemi lecz niestety wiosną wiązało się to z ryzykiem licznych powodzi. Do końca XVIII wieku lasy wokół dóbr Łaskarzewa czyli też i Pilczyna, zagarnęła szlachta.

Pilczyn może poszczycić się najstarszym folwarkiem w całej okolicy, gdyż folwark w Podwierzbiu powstał dopiero około 1730 roku, a już w 1777 zniszczyła go powódź. W okolicy Pilczyna możemy natrafić na karczmę na krzyżówkach na Chotynię i do dóbr Rowy, a niedaleko niej stała kuźnia. Z mapy dowiadujemy się że w około karczmy były „ogrody przy drodze” zapewne chodzi o grządki na których uprawiono warzywa. Zaiste musiał to być piękny widok z karczmy, pola pięknej zielonej sałaty, kapusty, zagonki pełne dorodnej rzepy, czy burków wprawiały bez wątpienia podróżnych w zachwyt. W kierunków dóbr Rowy droga prowadziła przez drewniany mostek, po jego lewej stronie były pola dworskie, po prawej zaś kolonistów. W XVIII wieku ludność Pilczyna nie musiała się zajmować rzemiosłem, gdyż wszelkie dobra mogła nabywać w Łaskarzewie, lub odległym Garwolinie.

Jeśli chodzi o powinności mieszkańców względem odrabiania pańszczyzny wynosiła ona z półwłokowego gospodarstwa i włoki (około 4 hektarów) ziemi (gdzie włoka staropolska (30mórg ziemi) stanowiła niecałe 18hektarów) odrabiali cztery dni tygodniowo bydłem, z ćwierćwłokowego dwa dni i z pół ćwierci włokowego jeden dzień tygodniowo. Najliczniejsi byli gospodarze uprawiający pół, jedną, ćwierć włoki. Gospodarstw ćwierćwłokowych było najmniej. W roku 1681 w Pilczynie z ćwierci włoki odrabiano półtora dnia pańszczyzny tygodniowo i  płacili 26 groszy czynszu z włoki. Dla porównania w Podwierzbiu odrabiali 6 dni w roku i płacili 150 złotych czynszu. Najemnicy zaś płacili rocznie 204 złotych i 16 groszy czynszu. Ogrodnicy zaś odrabiali dwa dni tygodniowo, lub płacili 2 złote czynszu. W XVIII wieku zaś z ćwierci włoki odrabiano dwa dni tygodniowo i płacono 8 groszy czynszu. Oprócz tego ludność Pilczyna była zobowiązana do prac dworskich takich jak stróżowanie nocne, czy przędzenie lnu, które nie były im odliczane od dni pańszczyzny. Jeszcze dochodziły podwody. Czym były? Był to rodzaj transportu we własnym zakresie zboża z folwarku do miejsc spławnych, ci zaś co nie posiadali własnego transportu odrabiali dodatkowo od trzech do czterech dni pańszczyzny za każdą podwodę. Najgorsze że podwody były wyznaczane czasami do samej Warszawy bądź Lublina. W XVII wieku wraz ze wzrostem rozwoju gospodarki folwarcznej i zwiększeniem i tak uciążliwych prac dla ludności dochodziły jeszcze tłoki. Czyli obowiązek pracy 2 razy w roku w czasie żniw, młocki lub innych prac sezonowych. Mało roboty? To jeszcze doliczamy na rzecz kościoła i królestwa. Proboszczowi dziesięcinę a dla korony hibernę oraz podymne. Rewizja Klucza Łaskarzewskiego wspomina w 1681 roku hiberny 126 złotych w srebrze, a w 1710 roku cały klucz zapłacił 530 złotych i 9groszy. Ciekawostką jest to że mieszczanie Łaskarzewa mieli obowiązek „płoty grodzić od ról swoich” aby nie wyrządzać szkód na pastwiskach pod Pilczynem. Pasternik zaś teraz utożsamiany głównie z tym co leży po Łaskarzewskiej stronie torów przy Pollenie i nad rzeką zaraz za Simenem, dawniej należał w większej części do Pilczyna. Pilczyn rozciągał się od rzeki w kierunku wschodnim Łaskarzewa zaś od bagien przy ulicy warszawskiej na zachód. Teren pomiędzy był jednym wielkim pastwiskiem. Dobrze można to ująć na mapie z 1804 roku, jak i na mapach Łaskarzewa z 1835 i Pilczyna z 1845 roku.

Wspomniałem że ludność Pilczyna nie zajmowała się rzemiosłem więc co robiła w wolnym czasie? Przecież zboże rośnie i nie trzeba mu pomagać przy tym. Zwierzęta na wolnym wybiegu jedzą trawkę  i kilka osób do pilnowania wystarczy, pamiętajmy że w średniowieczu często i gęsto występowały w okolicznych lasach wilki i zbóje chętni na inwentarz. Nie bez powodu koniokradów i bydłokradów wieszano bez sądów na najbliższych drzewach. Wracając do zajęć w wolnym czasie, chyba jednym z czołowych zarówno w mieście jak i Pilczynie było bartnictwo. W rewizjach nawet wymienione jest miejsce jako pas ziemi w kierunku Wielgolasu i Przyłęku jako idealne miejsce do pszczelarstwa. Cóż tam mogło się znajdować? Ano cóż specjalistom od pszczół nie jestem, ale uważam że znajdowały się tam albo wyjątkowo obfite wrzosowiska bądź łąki kwietne albo też młodniki sosnowe. W Polsce występuje ogromna liczba gatunków pszczół które mają własne preferencję zbierania pyłków. Jedne wolą młode sosenki, inne zaś polne kwiaty. Ludność mogła zająć się też wyrabianiem „plastiku średniowiecza” czym jest owe tworzywo? Jest to środek z rogów bydlęcych. Taka masa biała która po uklepaniu w długie paski pełniła rolę na przykład szyb w oknach. Wytrzymywało to tylko kilka sezonów. Na dniach targowych ludność sprzedawała głównie wełnę i lniane płótna, oczywiście wszelkie płody rolne i inwentarz żywy też był jak najbardziej, a nawet towary luksusowe takie jak zioła i przyprawy czy bursztyn gdyż pamiętajmy, że cały klucz leżał niedaleko głównych szlaków handlowych. Wiemy że Łaskarzew posiadał w prawach miejskich pozwolenie na szynkowanie trunków które mieszczanie utracili w XVIII wieku, a co z Pilczyńską gorzelnią? Była i jest pięknie udokumentowana na mapie z 1845 roku. Jak wyrabiano alkohol o większej mocy wtedy, wiemy z poprzednich moich artykułów. Gdzie sprzedawano wódkę z Pilczyna? Do okolicznych karczm oczywiście, oraz do miasta, czy była dobra nie wiem ale z chęcią bym spróbował. Zarzuca się Julii Rusockiej próby ujarzmienia zarówno mieszczan jak i całej okolicznej ludności i sprzedaż piwa gorszej jakości niż miastowe i zmuszanie całej okolicy do picia tej że tak ujmę bebeluchy. O wódce zaś nie znalazłem ani słowa. Pilczyn był wtedy siedzibą Rusockich dziedziców i właścicieli dóbr Łaskarzewa, a i Pilczyna. Dwór znajdował się jak widać po prawej stornie od wjazdu na Pilczyn. Za nim zaś ogrody fruktowe czyli sady. Po lewej mamy zaś gorzelnię i domy czeladne. Szkoda że żaden z tych obiektów nie dotrwał do naszych czasów. Sam fakt „Sadzawki” która była niczym innym niż staw rybny dla dworu.  Obecnie teren jest zabudowany przed domy prywatne.

A nie wspomniałem o czymś co każdy Polak znać powinien i moim zdaniem raz w życiu spróbować. O miodzie pitnym! Bez wątpienia wiele wieków kultury Słowian i naszego specyficznego bądź co bądź podejścia do przyrody zaowocowało powstaniem miodu pitnego. Trunek szlachetny fermentowany w otwartych beczkach, leżakowany długie lata. Nie łapie go pleśń, nie słyszałem też aby się popsuł (chyba że to jakaś podróbka ze zbyt dużą ilością wody i użytym zamiast miodu aromatem miodowym czy innym chemicznym świństwem) nie przeterminuje się, a trzymany w glinianej urnie potrafi doczekać naszych czasów tak jak te składane w piramidach dziesięć tysięcy lat temu w grobowcach faraonów. Powołując się na rewizję z roku 1681 cytuję: „ do Pilczyna należał bór w którym bywały barcie trzymali je mieszczanie i poddani pilczyńscy z których dar miodowy dawali” fakt że bór zajął bezprawnie Sułowski. Osobiście uważam że mający dostęp do miodu zarówno mieszczanie jak i mieszkańcy Pilczyna z pewnością wytwarzali miód pitny. Jakiego gatunku on był tego nie wiem, ale uważam że na pewno był wyśmienity.

Chciałbym doczekać czasów aż jakiś mieszkaniec Pilczyna na nowo zacznie sprzedawać miód pitny. Byłbym jego stałym odbiorcom. Fakt że gorzelnia na Pilczynie występuje 200 lat później nie oznacza że miodu pitnego nie wytwarzano, gdyż owy miód każdy mógłby wytworzyć w swoim zapleczu, ale wymaga to ogromnej pracy i przede wszystkim cierpliwości…. W roku 1864 wyszedł ukaz nadający ziemię. Nie wszyscy mieszkańcy ją dostali i nie wszyscy po równo. Według tabeli likwidacyjnej lub nadawczej jak też jest zwana, znajdujemy takie nazwiska jak; Gładysz, Oliwa, Sikora, Paziewski w formie Paziowski, Wasilewski, Głazowski, Guba, Malinowski, Konopacki, Kempa, Laskowski, Rejnik, Pięta, Galias albo Galas, Purgal, Kondej, Tywanek i Jagnieszczak ale to resztę z tabeli nadawczej kiedy indziej.

Historię Pilczyna zaś z okresu końca XIX wieku jak i czasów późniejszych znam słabo i aby nie popełnić błędów zostawię ją na osobny artykuł. Pozdrawiam

Sebastian Paśnicki

Podziel się tym ze znajomymi! Poinformuj ich o garwolin.org
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *