Garwolin w 1902 r.

Bardzo lubimy takie relacje malkontentów z naszego miasta. Oto Garwolin z 1902 r. W artykule jest mowa o ks. Zielińskim, więc załączamy jego zdjęcie.

Źródło: Kurjer Polski, 11 sierpnia 1902, nr 221

Z Garwolina.

Życie naszego miasta coraz bardziej staje się ospalem; brak nam rozrywek towarzyskich, brak inicjatora do wskrzeszenia teatru amatorskiego i do skojarzenia muzyki amatorskiej, klejącej się bez skutku od lat paru. Sąsiednia stacja kolei Nadwiślańskiej Pilawa, urządza u siebie teatry amatorskie, to na sprawienie narzędzi ogniowych dla wsi Pilawa, to na szpital Garwoliński; sąsiednia huta szklana „Czechy” zorganizowała orkiestrę niezłą, grywającą wszędzie, byle nie w Garwolinie; u nas i pusto i głucho, pomimo że i szpital i straż ogniowa ochotnicza, a wreszcie i herbaciarnia ludowa potrzebują zasiłków pieniężnych.

Prócz tego wszystkiego najgorzej daje się uczuć brak odpowiedniej nauczycielki, któraby mogła przysposabiać dziewczynki do szkół. Usunięciem tych wszystkich braków, niestety, nie ma komu się zająć. Nawet czynny niegdyś zarząd miejscowej straży ogniowej w tym roku — widocznie z powodu niepogody — nie załatwia najpilniejszych potrzeb i rachunków swoich. Jako maleńki przykład opieszałości zarządu może posłużyć fakt, że przez 3 miesiące brak było knotów do pochodni strażackich, aż zniecierpliwiony w końcu naczelnik straży ogniowej odbył wycieczkę do Warszawy i kupił knoty za swoje pieniądze.

Niedawno opuścił nas nader ruchliwy i czynny wikarjusz naszej parafji ks. Zieliński. Ksiądz Zieliński energiczny z natury ale uprzejmy i miły, bardzo zjednał sobie sympatję parafjan. Jemu to zawdzięczamy zaprowadzenie śpiewów kościelnych, sprawienie trzech ołtarzy i dekoracji do grobu wielkotygodniowego Jak również przyozdabianie świątyni wieńcami i kwieciem w dni uroczyste. On jeden dbał o upiększenie kościoła; pomimo różnych przykrości wszędzie i o wszystko się wystarał. Gdy jego zabraknie, to nasza świątynia, wobec istniejącego pomiędzy ludem i chórem kościelnym rozstroju, będzie się nieszczególnie prezentowała, gdyż proboszcz z powodu podeszłego wieku zajmuje się wyłącznie obsługą duchową parafjan.

Urodzaje tegoroczne przedstawiają się dobrze, mucha heska naszych pól nie odwiedziła, a chociaż częste deszcze przeszkadzają obiorom, lecz mamy nadzieję, że wszystko się da zwieźć pod strzechy szczęśliwie. Deszczów mamy za wiele, a wody do picia za mało, spodziewaliśmy się że rozpoczęta w roku zeszłym studnia artezyjska zostanie wykończoną, lecz prawdopodobnie prędzej koryto Wisły będzie uregulowane, niżli się wody z tej studni doczekamy.

Miasto nasze ma wkrótce otrzymać kosztem kilkunastu tysięcy rubli nową rzeźnię; nim zaś to nastąpi, prosilibyśmy o uporządkowanie jatek, mieszczących się po brzydkich budach i norach w domach prywatnych i o ustanowienie dawno zaginionej taksy, jak również o zmuszenie rzeźników, aby stale mieli dobre mięso, gdyż do tej pory wszystko koszerne wywożą do Warszawy, nam ochłapy zostawiając. Nullus.

Ks. Antoni Zieliński w 1902 r.
Podziel się tym ze znajomymi! Poinformuj ich o garwolin.org
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *