Organizowanie pierwszych władz administracji cywilnej w mieście Garwolin po wkroczeniu Armii Czerwonej i oddziałów Wojska Polskiego.

img118sdsdsds

TEKST ORYGINALNY Z ARCHIWUM WACŁAWA MATYSIAKA

Organizowanie pierwszych władz administracji cywilnej w mieście Garwolin po wkroczeniu Armii Czerwonej i oddziałów Wojska Polskiego.

W 1944 r. 27 lipca w godzinach popołudniowych do Garwolina wkroczyły pierwsze oddziały wojsk sowieckich i wraz z nimi oddziały Polskie. Po wkroczeniu oddziałów wyzwoleńczych przez kilka dni miasto i teren powiatu / nie biorąc pod uwagę gmin nadwiślańskich / tworzyły strefę przyfrontową. W tym okresie ukazywały się jedynie nieliczne zarządzenia komendy wojskowej i miały charakter czysto wojskowy. W pierwszych dniach sierpnia / 3—4 — 1944 r. / otrzymałem zawiadomienie imienne — napisane na maszynie — podpisane : ” Komitet organizacyjny „, bez żadnych nazwisk. Zaświadczenie, o którym mowa zostało mi doręczone osobiście przez ob. ……………… Wasilewskiego/ później kpt. Milicii Obywatelskie /I. W piśmie tym informowano, że dnia 4 sierpnia 1944 r. odbędzie się zebranie obywateli miasta, na którym ma być wybrany tymczasowy Komitet Obywatelski miasta, w celu uporządkowania i zabezpieczenia spraw administracji, które praktycznie dotychczas nie istnieją.

Idąc na to zebranie poinformowałem o nim komendanta Obwodu mjr ” Marcina „, który bardzo pozatywnie ustosunkował się do tej sprawy oraz uprzedził mnie, abym w miarę możliwości unikał utarczek z dyskutantami. Powiedział ni, że gotów jest na każdą współpracę nie kolidującu jednak z honorem Polaka. Podał mi również do wiadomości, że wie iż z ramienia Komitetu Lubelskiego będą Józef Światło i Leon Miernik. Mjr „Marcin ” miał wiele zastrzeżeń do osoby Józefa. Niezbyt pochlebna opinia szła za nim z terenu lubelszczyzny, gdzie dał się już poznać, jako działacz polityczny wątpliwej jakości. Po tej uwadze postanowiłem, na wszelki wypadek , ubezpieczyć biorących udział w zebraniu. Przybywszy na zebranie zastałem tam około 100 osób –  prawie wszyscy znyjomi. Za stołem prezydialnym zasiadł sam Józef Światło Vel Jzaak FLUSCHFARB, w owym czasie w stopniu ppor. informacji Wojska Polskiego. Z miejsca rozpoczął, w stosunku do wszystkich żebranych, formalne dochodzenie. Polegało ono na tym, że od każdego żądał, aby podał swe personalia, do jakiej organizacji należał i co robił w czasie okupacji.

Jeżeli ktoś nie ujawniał swej prac konspiracyjnej w  okupacji, to wówczas obrzucał go stekiem wyzwisk i zarzucał mu, że współpracował z okupantem. Na około 100 biorących udział w zebraniu jedynie trzy osoby przyznały się do przynależności do AK. Byli to : Jan Dobrowolski — rolnik, Stanisław Górka — nauczyciel i Wacław Matysiak — pracownik umysłowy. Ja osobiście uważałem, że byłoby hańbą i tchórzostwem ukrywać swój udział w walce z okupantem . Podobnie rozumowali i pozostali koledzy, którzy śią przed Światło ujawnili. Za tę szczerość i prawdomówność, już w bardzo krótkim czasie drogo musieliśmy zapłacić. Światło — w bardzo ordynarny sposób przypuscił atak na członków AK, jak i również w ogóle na tę organizację. Ja będąc pewny, że jesteśmy ubezpieczeni, odważnie podjęłem dyskusję. Poprosiłem go, aby swe zarzuty dotyczące AK sprecyzował. Zaczął mętnie tłumaczyć, że gdzieś tam , członkowie AK występowali przrciw Wojsku Polskiemu.  W dalszej dyskusji poprosiłem go, aby zarzutów nie uogólniał – lecz sprecyzował je wyłącznie do oddziałów AK działających na terenie powiatu Garwolin. Zaczął się plątać, lecz w dalszym ciągu utrzymywał arogancki ton. Podnosił jedynie zarzut, jakoby broń będąca w posiadaniu oddziałów AK została ukryta. Przy tym — po porostu pieniąc się — używał określenia, że broń te wykopiemy, a was w te doły zakopiemy.

W czasie trwania tej dyskusji / Jeżeli ten dialog można nazwać dyskusją /, a raczej wysłuchiwanie obelg, z pomocą Światło przyszedł ob. ………. Dereś , który podtrzymywał zarzut, że członkowie AK są złodziejami. Na moje żądanie, aby wyjaśnił co wie o kradzieżach popełninych przez członków AK. Odpowiedział, że żołnierze AK zabierali świnie z tuczarni niemieckiej, w której on był pracownikiem / tuczarzem /. Dereś był człowiekiem ograniczonym, półanalfabeta — przed wojną pracował u żydów, wynajmując się do różnych prac, przeważnie rąbał drzewo, nosił wodę oraz powoził końmy. W czasie okupacji pracował w tuczarni, karmiąc tuczniki i sprzątając pomieszczenie.
Na peryferiach miasta Garwolin, tuż koło łąk zwanych ” długie łąki ” i pola zwanego ” Gołowizną „, Niemcy pobudowali tuczarnię, w której przetrzymywali i tuczyli po kilkaset świń. Surowiec do tuczu pochodził z rabunku od gospodarzy, którym pod różnymi pozorami zabierano inwentarz chlewny i lokowano w tuczarni. Po uzaskaniu odpowiedniej wagi, tuczniki w stanie bitym lub żywym wywożono do Rzeszy na potrzeby wojska i ludności niemieckiej. Z tej to tuczarni oddział partyzancki AK kilkakrotnie rekwirował tuczniki, które po ubiciu zużywano na potrzeby oddziałów leśnych oraz częściowo wykorzystywano na paczki dla więźniów i jeńców wojennych, jak również wspomagano Sierocieńce, Dom Starców w Łaskarzewie i kuchnię dla biednych w Garwolinie.

 

Akcja wyżej opisana była, akcją zamierzoną, nakazaną w ramach sabotażu, konieczną i bardzo dla podziemia pożyteczną, gdyż rujnowała gospodakę wroga,  a z drugiej strony pozwalała nieść pomoc najbardziej potrzebującym pomocy. Nie mogliśmy do tego dopuscić i byłoby to wbrew naszym ideom, aby nasze oddziały , na swe potrzeby, rekwirowały inwentarz u rolnika i tak już okropnie zubożałego. Wręcz odwrotnie, udzielano rolnikom pomocy poprzez masowe kolczykowanie, nielegalnie hodowanego bydła i trzody chlewaj, kolczykami produkcji w konspiracyjnych warsztatach. W ten sposób uratowano przed rabunkiem tysiące sztuk Inwentarza. Dereś udawał, że niewiedział o celach akcji przeprowadzonej na tuczarnię, a może nie rozumiał tego i uwżał, że zabieranie tuczników z tuczarni wroga, przez oddziały AK było rabowaniem. Po takim wyjaśnieniu, udzielonym przeze mnie, Światło i Dereś przestali czynić nam zarzuty.
Przez cały czas prowadzonych rozmów z zebranymi Światło, w ogóle nie poruszył tematu, który miał być głównym celem zebrania, to jest — organizacja władz administracji miasta. Taki to przebieg miało pierwsze ” sławetne ” — zebranie obywateli Garwolina. Rozchodząc się z zebrania odczuwaliśmy wielkie rozgoryczenie wynikające z formy traktowania nas mieszkańców miasta i sposobu potraktowania naszej działalności w AK. Każdy z biorących udział w zebraniu dopatrywał się,  że Światło swym postępowaniem celowo wprowadza zamęt, niepokój i podrywał zaufanie społeczeństwa do nowo powstałych władz.
W krótkim czasie po zebraniu, zaledwie zdążyłem przyjść do swego mieszkania, przybiegł z magistratu goniec, który zawiadomił mnie, że przyśli tam funkcjonarusze NKWD i wzięli mój adres. Wiadomość powyższą przysłał mi członek AK i radził bym natychmiast zmienił miejsce mojego pobytu. Posłuchałem dobrej rady i niezwłocznie wyszedłem z domu zatrzymując się chwilowo u sąsiada. Po upływie około pół godziny, od momentu mego wyjścia z domu, żona moja, powiadomiła mnie, że NKWD było u mnie w domu , wypytywali o moją osobę i zaznaczyli, że koniecznie chcą się ze mną spotkać. Wiedziałem co mnie czeka i czym takie spotkanie z NKWD się zakończy. Od tej chwili, aż do dnia ujawnienia, prawie co dzień NKWD niepokoiło moją rodzinę, nachodzili dom, robili rewizje poszukując mnie. Ja chcąc uniknąć aresztowania wyjechałem z Garwolina – udając się najpierw do Kielc, gdzie tworzono zalążki kadr do objęcia administracji na ziemiach odzyskanych. Po zdobyciu Wrocławia, w połowie maja 1945 r., wraz z jedną z grup wyjechałem na Sląsk. Tam też pracowałe w administracji państwowej — pełniąc kierownicze fuhkcje.

Na skutek tak fatalnego zbiegu okoliczności, musiałem zrezygnować ze służby w wojsku mimo, że osiągnięcie tego celu było moim życiowym pragnieniem. Musiałem również rozpocząć pracę w nowym zawodzie. Przyjaciele i koledzy przekonali mnie, że w wojsku mogą mnie szybko odszukać, natomiast w administracji byłem osłaniany przez kolegów, a w pewnym okresie zmuszony byłem posługiwać się zmienionym nazwiskiem. Do grona przyjaciół, którzy się mną serdecznie zajęli i udzielali wszelkiej pomocy zaliczam : Stanisława Piaskowskiego— wojewodę województwa Wrocław, Jana Strusińskiego — byłego starostę powiatu garwolińskiego, Pawła Michalika —starostę pow. Dzierzoniów, i wielu wielu innych.
Mniej łaskawy okazał się los dla dwóch kolegów, którzy się do członkostwa AK przyznali. W tydzień od odbytego zebrania zostali aresztowani Stanisław Górka i Jan Dobrowolski, Górka został wywieziony do ZSRR skąd wrócił dopiero po dwóch łatach. Dobrowolski jako człowiek starszy / 60 lat /i chory — był przez kilka tygodni przetrzymywany w bunkrze, po opuszczenie go, zapadł na ciężku chorobę. Byliśmy przekonani, że sprawcą naszej tragedii był wyłącznie. Józef Światło Vel Izaak Fleischfarb. Długo zastanawiałem się dlaczego Światło tak okrutnie i wrogo postępował z ludzmi, którzy tak wiele wycierpieli i pracowali z pełnym poświęczeniem i odaniem dla odzyskania niepodległego bytu i wolności Narodu.
Dopiero po dłuższym upływie czasu, na podstawie różnych wiadomości i materiałów ustaliłem, że Światło działał według z góry ustalonego planu. Był to plan wytyczony przez międzynarodowy Sionizm. Chodziło o wytworzenie jak największego chaosu i zamętu poprzez skłucenie byłych ugrupowań podziemia, szkalowanie ludzi światłych i patriotów, aby odsunąć ich od udziału .w pracy władz nowopowstającego państwa. Po to jedynie, aby ster państwa ulokować w ręce ” ambasadorów ” Sionizmu.

Garwolin, 20.V. 1973 r.                                    WM.

img118-garwolin-org img119-garwolin-org img120-garwolin-org img121-garwolin-org

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby dodać komentarz uzupełnij równanie/To add a comment complete the equation UWAGA/ATTENTION!!! Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.