Zidentyfikowane ruiny Garwolina

Ta historia jest dowodem na to, że należy spisywać rodzinne wspomnienia i nieustannie wpatrywać się w zdjęcia starego Garwolina. Odkrycia, które poniżej zostało opisane, nie udałoby się dokonać, gdyby nie zdjęcia Łukasza Żaka i pomoc Krzysztofa Kota. Bardzo im obu dziękuję!

W ostatni piątek, przy okazji wystawy z okazji 79. rocznicy bombardowania Garwolina, udało się zidentyfikować niepodpisane wcześniej zdjęcia ruin miasta. Udało się odnaleźć zdjęcia domu rodzinnego Janiny Ogonowskiej, której wspomnienia z 8 września 1939 r. odczytałam Państwu tamtego wieczora. Fakt jest o tyle znamienny, że moja mama, tak jak wielu innych mieszkańców naszego miasta, w 1939 r. utraciła dom, prawie cały dobytek swoich rodziców, a z nimi fotografie i inne pamiątki rodzinne. I jeżeli w 1939 r. udało się jeszcze jakieś rzeczy jej rodzicom ocalić, to dzieła zniszczenia dopełnił pożar Końca z 1944 r. Moja mama nie miała żadnych przedwojennych zdjęć swojej rodziny. Udało się jej po wojnie kilka fotografii rodzinnych pozyskać od krewnych i znajomych, którzy mieszkali poza naszym miastem. Bezpowrotnie przepadł jednak obraz rodzinnego domu.

Moja mama przed wojną mieszkała na ul. Długiej nr 6. Dom stał zaraz przy ulicy. Do niego dotykała piekarnia jej dziadka Franciszka Kobusa, która była ulokowana przy ul. Przechodniej. Przed wojną ul. Przechodnia na odcinku między ulicami Długą i Polską znajdowała się w trochę innych miejscu niż obecnie. Była prostym przedłużeniem jej odcinka między ul. Długą i Senatorską (aktualnie jest przesunięta o kilka metrów na zachód).

Na wystawie w ostatni piątek na Skwerze Solidarności prezentowane były zdjęcia zburzonego Garwolina ze zbiorów Łukasza Żaka. Przeglądałam wystawę z nimi przed południem i przy jednym ze zdjęć (foto 2) zaświtało mi w głowie podejrzenie, że być może jest to skrzyżowanie ul. Długiej i Przechodniej. Dobrze jednak Państwo wiedzą, że w tym księżycowym krajobrazie wszystko jest do siebie podobne i trudno niektóre miejsca jednoznacznie przypisać do jakiejś lokalizacji. Podzieliłam się moim przypuszczeniem z Krzyśkiem Kotem. Nie znaleźliśmy argumentów, aby odrzucić tę hipotezę, ale to jeszcze nie oznaczało, że mam rację. Tamten wieczór skończyliśmy na wertowaniu nowego albumu pt. „Garwolin w czasach II wojny światowej 1939-1945”. Krzysiek Kot potrafi przełączyć swoje oczy w tryb skanowania i w błyskawicznym tempie porównał panoramę zburzonego Garwolina ujętą z wieży kościoła ze zdjęciem, które wskazałam. Znalazł elementy, które to zdjęcie bez żadnego wątpienia umiejscowiły na planie miasta.

Garwolin 1939

Foto 1. Panorama zburzonego Garwolina z 1939 r.

Oprócz tego udało mu się odszukać kolejne zdjęcie pokazujące to samo miejsce w innym ujęciu. A mi kolejnego dnia udało się odszukać jeszcze jedno zdjęcie. W wyniku tego dochodzenia możemy powiedzieć, że następujące zdjęcia pokazują ruiny domu i piekarni mojej rodziny:

 

ruiny Garwolina

Foto 2. Skrzyżowanie ul. Długiej i Przechodniej. Komin z lewej strony to pozostałość po budynku przy ul. Długiej 6. Drugi masywniejszy komin to pozostałość po piekarni Franciszka Kobusa na ulicy Przechodniej. Identyfikacja miejsca była możliwa dzięki bocznej ścianie następnego domu (po lewej stronie). Na wysokości dachu jest tam biała ściana z ciemną plamą. Ten sam dom jest widoczny z wieży kościoła.

 

Foto 3. Kominy piekarni Kobusów na ul. Przechodniej i domu Kobusów na ul. Długiej. To samo miejsce, co powyżej, ale widziane od ulicy Polskiej. Identyfikację ułatwił komin piekarni, który jest innych niż kominy zwykłych domów, i fragment murowanej komórki (po prawej), która jest widoczna na zdjęciu z wieży kościoła.

 

Foto 4. Komin domu przy ul. Długiej 6. Ten sam komin co na zdjęciu powyżej, ale w zbliżeniu. Identyfikację umożliwiła charakterystyczna mozaika białych kafli (układająca się w literę Z) w prawej dolnej części komina). Te same elementy widoczne są na zdjęciu powyżej.

 

Wszystkie zdjęcia udostępnił Łukasz Żak.

 

Przedwojenni mieszkańcy domu na rogu Długiej i Przechodniej

Na zakończenie chciałam jeszcze podać garść informacji na temat mieszkańców tych zniszczonych budynków. Dom przy ul. Długiej 6 zamieszkiwały 3 rodziny. Przy chodniku na zdjęciu nr 2 widać schodek. Tam było wejście do domu. Wchodziło się do sieni, która dzieliła dom na dwie połowy – drugie wyjście było na podwórze. Prawą część domu zamieszkiwała Rozalia Gadosiowa ze swoim synem Zdzisławem, córka piekarza Franciszka Kobusa. Owdowiała bardzo szybko i musiała sama utrzymać siebie i syna. W swojej części domu urządziła mały sklepik spożywczy. Na ścianie frontowej domu pierwotnie po prawej i lewej stronie od drzwi znajdowały się po dwa okna. Po prawej stronie jedno okno (to bliżej rogu budynku) zamieniono na drzwi od sklepu. Drzwi były w górnej połowie przeszklone. Do sklepu chodziło się po jednym schodku, ale się on na zdjęciu nie zachował. Prawdopodobnie był z drewna i się spalił. Drugie okno Rozalii Gadosiowej od ulicy, to była jej kuchnia. Mieszkała z synem w tylnej części domu. Na zdjęciu nr 4 zachował się fragment jej pieca (kolumna białych kafli z lewej strony).

Po lewej stronie domu mieszkały dwie rodziny. Od podwórka mieszkała żydowska rodzina, która wynajmowała od Kobusów swoje mieszkanie. Niestety, nic więcej o niej nie wiemy. Od ulicy mieszkał kuśnierz Stanisław Kotlarski ze swoją żoną Filipiną z domu Kobus i z 3 swoich dzieci. Jednym z tych dzieci była moja mama.

Przy piekarni było małe mieszkanie, w którym mieszkał piekarz Szczepan Kobus i Maria Kobus – dzieci Franciszka Kobusa, założyciela piekarni.

 

Losy mieszkańców po bombardowaniu

Po bombardowaniu i spaleniu miasta życie 4 rodzin zamieszkujących te posesje diametralnie się zmieniło. Rodzina została rozbita. Moi dziadkowie ze swoimi dziećmi zamieszkali w wynajętym mieszkaniu na ul. Sienkiewicza (na Końcu). Chcieli być blisko rodziny Kotlarskich, żeby w razie czego liczyć na ich pomoc. Rozalia Gadoś z synem przeniosła się do Gończyc i tam na skrzyżowaniu głównych dróg prowadziła sklep, przy którym także mieszkała. Szczepan Kobus razem z siostrą Marią przeniósł się do Stoczka Łukowskiego i tam otworzył piekarnię. Nie wiemy, co się stało z żydowską rodziną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby dodać komentarz uzupełnij równanie/To add a comment complete the equation UWAGA/ATTENTION!!! Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.