Początki parafii w Marianowie (1925)

Na stronie pana Zbigniewa Węgrzynka można znaleźć szczegółową informację o historii parafii pw. św. Izydora w Marianowie. Dorzucamy do niej malutką cząstkę w postaci artykułu na temat początków parafii. Jest to relacja mieszkańca Wilkowyi opublikowana w „Gazecie Świątecznej” z 31 maja 1925 (nr 22):

 

Ze wsi Wilkowyji w powiecie garwolińskim piszą do nas:
Dnia 10-go maja odbyła się w naszej wsi wielka uroczystość. Jest tu prześliczna leśna polanka, otoczona wkoło brzozami, sosnami i świerkami. Polankę tę nazwano Marjanów i przeznaczono pod budowę kościoła, który ma tu być wzniesiony dla nowoutworzonej parafji. Nowa parafja otrzymała też nazwę Marjanów. Otóż w tej nowej parafji odbył się pierwszy odpust na św. Izydora, patrona rolników. Kościoła jeszcze nie mamy, więc odpust odbył się pod gołem niebem. Pogoda była cudowna. Majowe słońce grzało mocno, ale wiał miły wietrzyk i nie było zbyt gorąco. Wszystkiemi drogami ściągały do Marjanowa tłumy ludzi. Między dwiema sosnami na tle wiejskich kilimów świeciło w ołtarzu oblicze Królowej Korony Polskiej. Tłum pobożnych dokoła był poważny i uroczysty. Straż ogniowa ochotnicza z Rębkowa i Trzcianki błyskała w słońcu hełmami, które świeciły niby pochodnie na cześć Bogarodzicy. A tymczasem ludzi napływało ze wszystkich stron coraz więcej. Dziewczęta w czerwonych chusteczkach na głowach wyglądały niby maki. Najwięcej było młodzieży, ale i starszych i dzieci nie brakło. Gdy po nabożeństwie poczęli rozchodzić się do domów, to szli i szli do wieczora. W południe nowomianowany proboszcz parafji Marjanowskiej wyszedł z sumą. Podczas nabożeństwa śpiewał chór Łaskarzewa pod kierunkiem organisty Zwolińskiego, a zamiast organów słychać było dźwięki klarnetu i fletu, na których grali dwaj gospodarze z Łaskarzewa. Kazanie wygłosił ksiądz Słonecki z Wilgi. Mówił ślicznie, wzruszające jego słowa wnikały do serc. Po sumie chór zaśpiewał: „Boże, coś Polskę”. Potem obie straże ogniowe i pobożniejsi parafjanie zajęli się ustawianiem krzyża pamiątkowego. Pod wieczór rozpoczęło się majowe nabożeństwo. Tutaj muszę wspomnieć, że młodzież, zamiast pójść na nabożeństwo, wolała snuć się po drodze lub między porozstawianemi kramami. Nie podobało się to ludziom poważniejszym, toteż starosta Pierożek z Garwolina w przemówieniu po majowem nabożeństwie wyrzucał to młodzieży grzmiącym głosem, który dochodził pewnie i do przechadzających się w oddali, i wyraził nadzieję, że może najmłodsze pokolenie będzie więcej warte. Po tem przemówieniu odśpiewano „Rotę” Konopnickiej i ludzie zaczęli rozchodzić się do swoich wsi, a młodzież podążyła na przedstawienie teatralne, urządzone przez koło młodzieży z poblizkiej wsi Żabieńca. Wieczorem urządzono we wsi muzykę, ale zabawa została przerwana, bo na widnokręgu pokazała się wielka łuna i rozległy się okrzyki, że Żabieniec się pali. Kilku gospodarzy pobiegło do tej wsi, ale przekonano się, że paliło się gdzieś dalej za Wisłą. Nareszcie po odpuście, zabawie i przestrachu udali się ludzie na spoczynek. M.G.

 

 

Pierwszy, drewniany kościół w Marianowie

 

Fragment mapy taktycznej Polski

Marianów

 

 

Artykuł pobrany z eBUW, jego oryginał znajduje się w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego. Zdjęcie z Kroniki Parafii pw. św. Izydora w Marianowie. Fragment mapy powiatu garwolińskiego pobrany z Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby dodać komentarz uzupełnij równanie/To add a comment complete the equation UWAGA/ATTENTION!!! Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.