Garwolin na Kresach

Ostatnio sekretarz miasta Garwolina przekazał nam ciekawostkę. Otóż kiedyś na mapach, miejscowości o nazwie Garwolin były dwie. Jedna to ten nasz Garwolin na Mazowszu, a drugi w Gminie Hukałowce, powiatu zborowskiego w województwie tarnopolskim na Kresach.

Przeszukując bazę miejscowości kresowych faktycznie natrafiamy na Garwolin.

garwolin-na-kresach

 

Nasuwają się pytania – Czy to przypadek? A może to jakaś kolonia mieszkańców naszego miasta nad Wilgą którzy się tam przeprowadzili…

W internecie, stronie miejscowości Olejów w której to była parafia rzymskokatolicka do której należeli m.in. mieszkańcy Garwolina znajdujemy takie informacje:

Gazeta Lwowska. Rok 67. Nr. 138. Czwartek 14 Czerwca 1877.

Edykt.

L. 7329. C. k. sąd krajowy lwowski zawiadamia niniejszem edyktem z życia i miejsca pobytu niewiadomych wierzycieli hipotecznych dóbr Manajów, a względnie części tychże, mianowicie pp. Łukasza Komarnickiego, Karolinę z Siemiginowskich Kruszelnicką, Teklę z Siemiginowskich Kłodnicką, Leona Kłodnickiego, Doroteusza Józefa dw. im. Kozieradzkiego, Leibę Hornstein i Jana Zamorskiego, że na prośbę pp. Kazimierza hr. Wodzickiego, Wincentego i Władysławy Gorzyckich, Franciszki z Babireckich Bobrowskiej, Józefa Bema i Jana Garwolińskiego współwłaścicieli dóbr Manajów, uchwałą tabularną z dnia dzisiejszego do l. 7329 dozwolony został podział tabularny rzeczonych dóbr Manajów na pięć części, według ich istnienia fizycznie i w katastrze podatkowym i utworzenie z takowych nowych oddzielnych ciał tabularnych.

Gdy miejsca pobytu powyżej rzeczonych wierzycieli nieznane są, przeto ustanawia się dla tychże kuratora w osobie p. adw. dr. Góreckiego, ze substytucyą. p. adw. dr. Balko i temuż kuratorowi doręcza się dotyczącą powyższa uchwałę tabularną z dnia dzisiejszego do l. 7329.

Z c. k. sądu krajowego.

Lwów dnia 5 maja 1877.

Czy Jan Garwoliński miał coś wspólnego z naszym Garwolinem, czy to po prostu zbieg okoliczności.

Z kolejnej informacji dowiadujemy się że w 1890 roku V część miejscowości Manajów nazywała się „Garwolin”, właścicielką była Olimpia Hołowiewicz. W miejscowości był jeden folwark, a cała powierzchnia miejscowości wynosiła 211 morgów 117 sążni.

2

Będziemy się dalej interesować tym tematem, jeśli macie jakieś informacje to prosimy o kontakt.


Udało nam się poznać pana Tomasza Witaka, który odkrył na nowo Garwolin na Kresach dzięki swoim wyprawom motocyklowym. I to dzięki niemu ta informacja do nas dotarła. Będziemy co jakiś czas publikować jego odkrycia na temat tej zapomnianej miejscowości. A wiemy że wiedzę ma bardzo dużą!

„W POSZUKIWANIU KRESOWEGO GARWOLINA”

To wycieczka motocyklowa, na którą dwa tygodnie temu wybraliśmy się na na tereny dzisiejszej Ukrainy w składzie: Mirek Maligłówka, Marcin Malitka i Tomasz Witak. Był to element wieńczący moją paroletnią pracę o drugim Garwolinie, odległym od nas 500km i 200lat.

Poszukiwania wśród podolskich pagórków nieistniejącej dziś wsi było piękną przygodą oprawioną w ramy wielkiej historii Rzeczpospolitej. Tamtejsze tereny to dawne ziemie Wiśniowieckich i przede wszystkim Sobieskich. Droga prowadziła przez znane Olesko i Podhorce i mniej znane Pieniaki i Hukałowce, gdzie dawni mieszkańcy Kresowego Garwolina mieli swoją parafię. Już wiemy, jak wygląda tam wschód i zachód słońca. Śpiąc w namiotach wsłuchiwaliśmy się w dźwięki nocy, które być może były takie same jak dawniej. Miejsce znane dotychczas z mapy przerodziło się w miejsce pełne własnej historii.

Tomasz Witak – 17.09.2017 r.

 

Droga prowadziła za radą miejscowych : „ jedźcie, jedźcie wzdłuż słupów...”
Droga prowadziła za radą miejscowych : „ jedźcie, jedźcie wzdłuż słupów…”
Kiedy słupy się skończyły, stare kapliczki pomagały odnaleźć drogę
Kiedy słupy się skończyły, stare kapliczki pomagały odnaleźć drogę
Kościół w Hukałowcach
Kościół w Hukałowcach
Czasem nasza ścieżka przecinała się z autostradą
Czasem nasza ścieżka przecinała się z autostradą
Wszystko po to, żeby zrealizować swoje marzenia
Wszystko po to, żeby zrealizować swoje marzenia
Marzenia o Kresowym Garwolinie
Marzenia o Kresowym Garwolinie

To opowieść o moich Kresach, Podolu i o tym jak odkryłem na nowo Garwolin.
 
„Uwięzione źródło Bugu” w Werchobużu
„Uwięzione źródło Bugu” w Werchobużu
 
 
Jest coś lekkiego i ulotnego a jednocześnie dającego oparcie, we wszystkim, co dotyczy Kresów dawnej Rzeczypospolitej. Może to wspomnienia z dzieciństwa, wspomnienie świetności dawnej Ojczyzny i wspaniałych kart jej dziejów wymieszanych z historią konkretnych ludzi?A wszystko to splecione z pięknem krajobrazu, dumne i radosne. Choć niestety pojęcie Kresów Rzeczpospolitej zmieniło swój zasięg i nie są już nimi Połock czy Smoleńsk a centralny Lwów, to nadal jest to coś, do czego chętnie zmierzam i wracam od wielu lat, czując ciągły niedosyt.
Niezależnie od tego, czego poszukuję, mottem moich wyjazdów jest: „Jeden wyjazd- jedno źródło”.
Gdzieś tam, poszukując źródła, symbolicznie cofam się w czasie i łatwiej mi zrozumieć to, co było.

Źródlana woda otwiera mi oczy na stary świat i trwale mnie z nim łączy. 

Podhorce to dla mnie miejsce symboliczne całego Podola, krainy trwale związanej z dziejami Polski. Tu patrząc ze wzgórza dookoła, jednym tchem można wspomnieć Podhoreckich, Koniecpolskich, Wiśniowieckich, Żółkiewskich, Sobieskich, Rzewuskich, Dzieduszyckich czy Sanguszków. 600lat tradycji.
Geograficznie to kraina pomiędzy Bohem na północy i Dniestrem na południu, Rusią Czerwoną na zachodzie i Wołyniem na północnym wschodzie.
Najbliższa okolica, którą poznaję jest zdominowana rzeką Seret, która właśnie tu bierze swój początek wraz z wieloma źródłami i dopływami. Wrzynając się w pagórki Woroniaków tworzy jary i wąwozy charakterystyczne dla krajobrazu Podola.
 
 
 
Gołogóry, kolumna Marka 1271 r. To rok wygranej bitwy a wzgórze jest miejscem śmierci tatarskiego wielkiego chana
Gołogóry, kolumna Marka 1271 r. To rok wygranej bitwy a wzgórze jest miejscem śmierci tatarskiego wielkiego chana
 
 

Początkowo bezludne obszary Rusi Czerwonej i Podola zaczęli zasiedlać rycerze Kazimierza Wielkiego i Władysława Jagiełły a po ich przyłączeniu do Korony Polskiej w 1432 wiele drobnych rodów mazowieckich masowo ruszyło na ziemie ruskie, by „na pniu” zakładać nowe grody, gródki i mniejsze siedliska. Tak po Unii Lubelskiej znaleźli się tu Żółkiewscy spod Zamościa i Sobiescy z Sobieszyna między Rykami a Kockiem.

Z ożenku Jakuba Sobieskiego z Marianną Wiśniowiecką i później z Teofilą z Daniłowiczów powstała niebywała fortuna, której spadkobiercą został ich syn Jan III Sobieski. Urodził się kilkanaście km stąd a tu, w Podhorcach był ochrzczony. Jego całe życie naznaczone było walką Ojczyznę i chrześcijaństwo. Jego pierwszy krzyk przy narodzinach wymieszał się z okrzykami nacierających na Olesko Tatarów, a pierwsze słowa, jakich nauczył się czytać to te z grobu pradziadka, hetmana Żółkiewskiego: „O, jak słodko i chlubnie umierać za ojczyznę”

 
W akalicy czas płynie znacznie wolniej, w rytm odgłosu końskich kopyt
W akalicy czas płynie znacznie wolniej, w rytm odgłosu końskich kopyt

Historie magnackich rodów są fascynujące, ale mnie fascynują historie z obrzeża, choć początkowo przeczyły moim wyobrażeniom piękna kresowego świata.

Huta Pieniacka. Wieś, której dziś również nie ma na mapie.

Tu zmieniłem strategię poznawania Kresów. Śpiąc na śródleśnej polanie, szukając źródła, czy zbierając drewno na ognisko, powoli docierało do mnie, że chodzę ścieżkami żyjących tu wcześniej ludzi. Ich imiona i nazwiska poznawałem odczytując fundatorów na kapliczkach i cmentarnych kamieniach. Los sprawił, że później poznałem żyjących jeszcze mieszkańców i słuchałem ich opowieści. Początkowo, by tu dotrzeć znałem tylko jedną drogę… Tak odkrywałem świat na nowo.

Bardzo chciałem odnaleźć kościół zbudowany z kamienia wydobywanego w kamieniołomie w Hucie Pieniackiej, by dotknąć i potwierdzić jego osobliwość.

Kiedy odnalazłem go w odległej o 9km wsi, wraz z nim odnalazłem informację , że 200lat temu Hukałowce były siedzibą gminy m.inn. miejscowości… GARWOLIN!

Zabrzmiało niewiarygodnie, ale swojsko! 

Potwierdzenie zanalazłem tu: http://www.kami.net.pl

Od razu wiedziałem, że muszę tam pojechać!

 

 

Kościół rzymskokatolicki pod wezwaniem Św. Jana Kantego w Hukałowcach
Kościół rzymskokatolicki pod wezwaniem Św. Jana Kantego w Hukałowcach

 

Kościół rzymskokatolicki pod wezwaniem Św. Jana Kantego w Hukałowcach
Kościół rzymskokatolicki pod wezwaniem Św. Jana Kantego w Hukałowcach

Tomasz Witak – 20.09.2017 r.


 

Początki Garwolina sięgają spokojnych czasów, kiedy mądre panowanie Sobieskich zatrzymało najazdy Tatarów i kozackie bunty. Jako zapłatę za wojenną posługę,  zasłużeni w bojach żołnierze otrzymali ziemię z królewskich dóbr Podola.

Zapewne jednym z nich był szlachcic- Jan Garwoliński herbu Nałęcz.

 

Herb Nałęcz 

 

W herbarzu szlachty polskiej w 1700r jest wzmianka o jego wsi Hnidów (Gnidów, Gnidowo) na ziemi złoczowskiej nieopodal Pieniak i Załoziec. Wieś położona jest w górzystej okolicy, na przedzielonych jarami pagórkach Woroniaków. Ich zbocza porośnięte wówczas lasem  opadały na południe, do doliny rzeki  Seret, rozlanej tu w okazały staw. Rozległe dobra Hnidawskie: lasy i pola uprawne na północy, aż do Manajowa, ograniczała inna rzeka -Wiatyna, której źródło jest w Hucie Pieniackiej. Na południu sąsiadami byli Dziki herbu Doliwa (wymienieni w akcie nadania ziemi przez Sobieskiego)) a na zachodzie niemieccy osadnicy o nazwisku Bem, którzy ziemię otrzymali  jeszcze od Wiśniowieckich za wkład w budowę grobli i stawów. To w ich sąsiedztwie, niejako w najodleglejszym miejscu dóbr, powstał pańszczyźniany folwark zwany Garwolin, widoczny na mapach z 1763r :

http://mapire.eu/en/map/firstsurvey/?layers=here-aerial%2C1%2C73&bbox=2805191.1649232903%2C6412142.262815463%2C2811248.7994148904%2C6415882.89988717

 

Cerkiew w Hnidawie
Cerkiew w Hnidawie

 

W 1740 ziemię z klucza złoczowskiego Sobieskich  przejęli Potoccy. Z ksiąg metrykalnych dowiadujemy się o wnuku Jana, Tadeuszu Garwolińskim, ur. ok 1750 r, żonatym z Agnieszką z domu Pawłowską, szlachcianką, zm. w roku 1852 w wieku 95 lat. W ich domu numer1 w Hnidawie urodził się ich syn- Jan. Czasy były niespokojne.  W 1772 r. w wyniku zaborów  tych ziem Austria utworzyła Galicję.  Zmieniła się przynależność administracyjna i zmieniali się właściciele sąsiednich wsi. Choć folwark Garwolin znalazł się w obrębie Manajowa , to nadal, razem z folwarkiem hnidawskim pozostawał jako dobra rodowe Garwolińskich.

RODZINA Herbarz Szlachty Polskiej str. 108,  podaje Jana Garwolińskiego herbu Nałęcz jako „dziedzica dóbr Hnidawa w Galicyi w 1855 r.” http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/doccontent?id=82975 choć w starych schematyzmach galicyjskich i skorowidzach widnieje jako właściciel wsi już w 1851 r. (http://olejow.pl/news.php)

W księgach parafialnych odnalazłem jego wielokrotne zapisy jako ojca chrzestnego, co też świadczy o jego pozycji społecznej.

 

Kapliczka w Pieniakach, upamiętniająca zniesienie pańszczyzny w 1848. Dziś już niestety z tablicą ukraińską.
Kapliczka w Pieniakach, upamiętniająca zniesienie pańszczyzny w 1848. Dziś już niestety z tablicą ukraińską.

Takie zamiany burzą obraz rzeczywistości i właściwego pochodzenia zabytków. Są nagminne na zamkach, kościołach itp. zupełnie eliminując akcenty polskiego pochodzenia.

Dawne garwolińskie pola
Dawne garwolińskie pola

 

Od zniesienia pańszczyzny, powstają nowe folwarki, do pracy w których najmują się chłopi z okolicy. Rola tu urodzajna i czarna, choć płytka. Kiedy mokro, utrapieniem jest wszechobecne błoto.

„Poczta i odległość stacyi w kilometrach: Olejów 9,0 km

Telegraf i odległość stacyi w kilometrach: Zborów 22,0 km.

Starostwo, Rada powiatowa: Złoczów 30km

Sąd powiatowy, Notaryat i Urząd podatkowy: Zborów

karczma „Na Rozstajach” 2km

Parafia łacińska: Olejów, kościół św. Michała Archanioła (z1848)

Parafia unicka- Harbuzów, św.Mikołaja”

 

Rok 1863 to czas walk Powstania Styczniowego, które w tamtej okolicy pozostawiły po sobie kurhany nad właścicielami sąsiednich folwarków: Józefem Bemem i Nałęczu Klemensie Bobrowskim. O Janie Garwolińskim wspomina się przy okazji rewizji na skutek doniesień, jakich nie szczędzą mu okoliczni Rusini, chcący zaskarbić sobie przychylność władz zaborczych.

Konfiskaty i parcelacje spowodowały wykup ich gruntów i w okolicy pojawiają się nazwiska kolejnych właścicieli.

Zaborcy nigdy nie zapominali podniesionej na siebie polskiej ręki.

Przy okazji wspomnę potomka innego sąsiada -Dzika- późniejszego dowódcę w bitwie obrony Lwowa, spod Zadwórza, rozniesionego na kozackich szablach…

 

Cmentarzyska i groby naszych bohaterów 1794-1864 Manajów, str.41
Cmentarzyska i groby naszych bohaterów 1794-1864 Manajów, str.41

Cmentarzyska i groby naszych bohaterów 1794-1864 Manajów, str.41

http://www.pbc.rzeszow.pl/dlibra/plain-content?id=8725

 

 

 

Choć ostatnia wzmianka tabularna o Janie Garwolińskim- właścicielu wsi Hnidawa- pochodzi z 1868 r, to równie dobrze mógł nim być do 1872 r. Są luki w dokumentach a i rejestry robione były co 4 lata.

W 1864r Jan Garwoliński wymieniany jest jako właściciel części dóbr Manajów, prawdopodobnie odkupując przyległą do Garwolina część własności Bemów, którzy przenieśli się na północ, bliżej wsi. Jako właścicielu Garwolina wspomina się go jeszcze w 1872r. Później, jako spadkobierczyni jego majątku występuje Olimpia- córka brata Jana –  Józefa Garwolińskiego. Prawdopodobnie w 1856r wychodzi za mąż za Sylwestra Hołowkiewicza i rodzi syna: -Hołowkiewicz Tadeusz Władysław Jan, ur. 1857, rodzice: Hołowkiewicz Sylwester i Garwolińska Olimpia

http://www.olejow.pl/readarticle.php?article_id=1034

Ostatni opuszczony dom w sąsiedztwie. W kamiennej rozecie  data 1936r i inicjałami„KB”.
Ostatni opuszczony dom w sąsiedztwie

 

Ostatni opuszczony dom w sąsiedztwie. W kamiennej rozecie data 1936r i inicjałami„KB”.
W kamiennej rozecie data 1936r i inicjałami„KB”.

 

W tym miejscu i dalej wzdłuż tej drogi do Hnidawy, stały zabudowania Garwolina. Po mojej lewej stronie, jeszcze dwa lata temu prowadziła droga na Bemówkę. Dziś zaorana. Podobny los czeka to miejsce i śladu Garwolina szukać będziemy wśród bezkresnych, rzepakowych pól.

Tomasz Witak – 26.09.2017 r.


Dziś liczy się to, co przetrwało w dokumentach. Po 200 latach, każdy z nich jest na wagę złota.

Powstawały co jakiś czas, a przecież życie toczy się codziennie. Od suchej daty naszych urodzin do następnej- np. ślubu, mija nasze dzieciństwo i młodość. Kolejne dane w rocznikach nie uwzględniają  piękna macierzyństwa, codziennej pracy, ważnych wydarzeń, przyjaciół, całego kolorytu i szarości życia. Trwają aż do kolejnej, często ostatniej daty w parafialnej księdze.

 

Na kolejny dokument natrafiłem w Dzienniku Polskim We Lwowie.

 Wtorek dnia 9. Października 1883:

 

Ten kolejny dowód z przeszłości to doskonały przykład ówczesnych zwyczajów i wysokiej kultury panującej na prowincji, która to w istocie była trzonem narodowej kultury Polski, będącej przecież wtedy pod zaborami

 

A co dalej z Garwolinem?

„Skorowidz dóbr tabularnych w Galicyi z wielkiem księstwem Krakowskiem” w 1864r szczegółowo podaje wielkość  Garwolina  i w zachowanych rocznikach wspomina go w 1890r i 1897r

Wtedy jako właścicielka występuje Olimpia Hołowkiewiczowa.

Ostatnią znaną właścicielką była Helena Zielińska, która w 1914r musiała uciekać do Wiednia, wraz z pierwszą falą uchodźców wojennych przed represjami Rosjan.

Właściciel okolicznych, wcześniej rozparcelowanych majątków  hr. Aleksander Wodzicki w 1915r został przez Rosjan aresztowany i wywieziony w głąb Rosji.

Najbliższa okolica była przeorana przez wojska Rosji, Prus, Austrii, Niemiec nie wyłączając Ukraińskich Strzelców Siczowych i walk w 1918-1920r.

W 20leciu międzywojennym, okoliczną ziemię zakupili i zasiedlili polscy gospodarze z okolicznych wsi, głównie z Trościańca.  Niestety,  po wkroczeniu Armii Czerwonej  już w 1940r zostali wywiezieni na Sybir – za to jedynie, że mogli ~ nabyć ziemię u „pańskiej Polszi” (za olejów.pl)

 

Ciekawostką jest bardzo dokładna mapa z 1934r, dodatkowo podająca ilość numerów domów mieszkańców Garwolina

 

Sprawdzenie teorii z rzeczywistością w terenie. Centrum Garwolina

 

Tu kończy się znana mi historia Kresowego Garwolina.

Oficjalnie, według bazy miejscowości kresowych sprzed reformy administracji a utworzonej według stanu z lat 30-tych XXw, istniał do roku 1938.

 

 

Kościół w Olejowie, wraz z dokumentami parafialnymi już nie istnieje. Po banderowskich atakach

i mordach w 1944 został splądrowany i zdewastowany a w 1951 rozebrany; materiał przeznaczono na miejscowy kołchoz.

Ludzie z tamtej okolicy dziś żyjący nie pamiętają już o Garwolinie, nazywając miejsce Folwarkami Słotwińskiego.

 

A co z Hnidawą?

Właściciele majątku ziemskiego Hnidawa, spisani ze schematyzmów galicyjskich i starych skorowidzów (za stroną  olejów.pl)

1851-1868 Jan Garwoliński

1872 Maurycy Hescheles

1890-1904 Bronisław Słotwiński

1905 Stanisław Słotwiński

1909 Juda Mantel i Spółka

 

W Hnidawie, pod koniec wojny upowcy zamordowali 50 Polaków. Kościół zamienili na cerkiew

 

 

Budynek przedwojennej szkoły. Kolumny budzą skojarzenia z dawnym dworem

 

Dziś, choć  nie ma na mapie Hnidawy, bo nazwę zmieniono na Piszczane (Pishchane Піщане), to bez trudu możemy odczytać dawny charakter wsi szlacheckiej XVIII i XIXw.

Choć na wiekowych kapliczkach napisy zatarł czas i ludzka ręka, to nadal świadczą o pobożności tak fundatorów jak i zwykłych mieszkańców. A niezatarte do dziś ścieżki prowadzą do miejsca  rozparcelowanych  folwarków.

Ta w oddali prowadziła z Hnidawy do Garwolina

Chciałbym podziękować Panu Kazimierzowi Dajczakowi, prowadzącemu stronę o Olejowie, Trościańcu i innych sąsiedniech wsiach: http://olejow.pl/news.php Dzięki wspomnieniom i staraniom Polaków mieszkających tam przed wojną, historia przetrwała a duch dawnej Polski towarzyszył nam w tym pięknym zakątku.

Moja opowieść nie wyczerpuje tematu, ani skali przeżyć, jakie nam towarzyszyły. Staram się zachęcić do własnej podróży w czasie, bo wierzę, że jest jeszcze sporo do odkrycia i pogłębienia wiedzy. Sama najbliższa okolica jest tematem bezkresnym, bo mimo lat moich tutaj przyjazdów, ciągle pojawiają się ciekawostki. Dla wybierających się tam w przyszłości jest zadanie- odnalezienie grobu szlacheckiej rodziny Garwolińskich.

 

Garwoliński hotel w ziołach pod pięcioma gwiazdkami zaprasza

Niestety, na kolację w żydowskiej karczmie na rozstajach „Obydra”  nie mogliśmy liczyć- spóźniliśmy się dobre 100 lat. Pozostał nam kompot z miejscowych mirabelek.

Taka plątanina dziś nikomu niepotrzebnych dróg i ścieżek to jedyna pozostałość po wielu Kresowych miejscowościach. Pojechaliśmy tam, żeby chociaż to ocalić od zapomnienia

Mirkowi i Marcinowi dziękuję za miłe towarzystwo i udostępnienie swoich zdjęć.

Opowieść z cyklu „Motocyklem do źródeł – w poszukiwaniu Kresowego Garwolina” dedykuję mojej Żonie Asi za cierpliwość.

Tomasz Witak 4.02.2017 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby dodać komentarz uzupełnij równanie/To add a comment complete the equation UWAGA/ATTENTION!!! Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.