Łaskarzew – O odebrania miastu praw miejskich, do drugiej wojny światowej słów kilka…

Łaskarzew w 1937 r.
Archiwum parafii Łaskarzew.

Działo się to roku tysiąc osiemset sześćdziesiąt dziewiątego, Łaskarzew jak i wiele miast Królestwa Polskiego utraciły prawa miejskie. Powód? Zły stan gospodarczy. Czy było Az tak źle? Nie, wystarczyłoby odrobinę wsparcia od rządu i miasto bardzo szybko stanęło by na nogi po zniszczeniach powstania styczniowego i stacjonowaniu rosyjski wojsk w mieście. Ale miało się tak nie stać. Miasta jak Łaskarzew musiały upaść. Były punktami oporu, handlu i wymiany informacji. Polityka represji i rusyfikacji wymagała, aby takie miasta jak Łaskarzew upadły. Wszelkie centra tradycji i historii były dla Cara niewygodne i musiały zostać zlikwidowane. Łaskarzew był jednym z największych ośrodków gospodarczych ziemi Stężyckiej, zaraz za Żelechowem i Garwolinem. Dawni mieszkańcy mieli bardzo silne poczucie odrębności od ludności chłopskiej w tamtym okresie, moim zdaniem w umysłach niektórych ludzi tkwi to tak silnie że nawet teraz są przypadki że jak ktoś spoza miasta to „przybłęda”, albo po prostu ktoś gorszy. Ot naleciałość minionej epoki.

W pracy Pani Daukszy znajdujemy informację o przywilejach królewskich i biskupich przechowywanych w naszym mieście, oraz o ich zniszczeniu w roku 1939. Czy wszystkie? Raczej tak. Są co prawda przywileje miasta Łaskarzew, ale są to kopie wykonane w roku 1802. Oryginały zapewne przepadły bezpowrotnie. 

Co do parafii w roku 1876 pobudowano nowy kościół, ale okazał się za mały dla powiększonej o dwie wsie parafii i w 1884 rozbudowano go, a to wszystko tylko za pieniądze parafian. Czasami jak czytam dokumenty ze ludzie zrzucali się z własnych pieniędzy, a to na budowę drogi a to na adwokata podczas sporów z Rusocką, a to na budowę wspomnianego kościoła, to jestem pełen podziwu, jak zgodni byli mieszkańcy dawnego Łaskarzewa. Jak musieli być zgrani nasi przodkowie, aby zrzucać się na rzecz miasta. Nie mówię że teraz ludzie się między sobą nie zrzucają co to, to nie. Widać ile dróg jest zrobionych w mieście z pieniędzy ludzi którzy przy nich mieszkają, ale czy byli by tak chętni dorzucić się sąsiadowi mieszkającemu dwie ulice dalej? Podejrzewam że raczej nie…

A cmentarz, poruszałem temat cmentarza w jednym z poprzednich artykułów. Mianowicie chodzi mi o powstanie cmentarza. Znajdujemy informację że został pobudowany w roku 1899 o powierzchni jednej morgi ale tak naprawdę wtedy został tam przeniesiony cmentarz z Gorczycewa, spod kościoła św. Anny. W roku 1899 pobudowano parkan z kamieni który go otaczał, a w roku 1917 musiano już go powiększyć bo był nie wystarczający. A nie wspomniałem że dzwonnicę i nowy parkan od kościoła pobudowano w około roku 1882. Wcześniejszy parkan zapewne został zniszczony i rozebrany.

Podczas pierwszej wojny światowej roku 1915 miasto dostało srogie lanie (Maciejowice chyba nawet większe niż Łaskarzew). Kościół poważnie uszkodzony, mosty rozwalone, drogi zostawione w katastrofalnym stanie, a wszystko to nadmiar złego gdy miasto w 1911 roku strawił pożar… no nie pierwszy nie ostatni, jak dobrze wiemy. Poszła wtedy jedna trzecia miasta, dwa domy nauki (żydowskie synagogi), łaźnia. Mówiono o ponad 160  spalonych budynkach mieszkalnych i czterdziestu  stodołach. Ładnie co? Ledwo się miasto podniosło i znowu łup do parteru…, wracając do roku 1915-tego w dokumentach znajdujemy zapiski że Niemcy zrabowali piszczałki z organów kościelnych, a Rosjanie skradli dzwony, zapewne, aby odlać z nich armaty.

Przytoczę fragment Kuriera Warszawskiego z 22 sierpnia 1915 roku który można przeczytać na Garwolin.org „Z Łaskarzewa. Z miasteczka tego w gub. lubelskiej rosjanie swego czasu wypędzili nagle w nocy wszystkich żydów. W niedzielę d. 1 b.m. wyszła policja. We wtorek o godz. 10 rano rosjanie zaczęli bombardować miasteczko. Mieszkańcy uciekli lub ukryli się w piwnicach. Zranieni byli: rabin miejscowy, oraz właściciel domu, Icek Warszawer. Większość mieszkańców zbiegła do wsi Szasperówki. Po pewnym czasie weszli kozacy i podpalili kolejno domy. Domy murowane, jak bóżnica i inne, oblali benzyną przed podpaleniem. Ludzie przebyli w polu pod gołem niebem 5 nocy i 4 dni. Żywność przysyłano im z Garwolina. Strzelanina ustała dopiero w sobotę d. 7 b.m. w południe. Nazajutrz powrócili mieszkańcy, ale zastali domy spalone. Wobec tego wielu żydów udało się do Warszawy.”

Z roku 1926 dowiadujemy, że w mieście proboszcz z własnych pieniędzy wystawił cegielnię, dzięki której miasto zaczyna się przekształcać w bardziej murowaną, niż drewnianą zabudowę. Dowiadujemy się też że „rażących występków nie ma, są objawy bolszewizmu i agitacji wrogich kościołowi, ale zasady te wśród ogółu nie przyjmują się. Inteligencja i dwory pod względem religijnym są obojętne i nie świecą dobrym przykładem. Żydów (w parafii) jest około 2 tysięcy szkół powszechnych jest w parafii 21 średnich i zawodowych nie ma…/ jest też straż ogniowa ochotnicza, dość czynna i rozwija się, składa się z chrześcijan i Żydów.”

W roku 1926 miasteczko ponoć prawie całe udało się odbudować, a ludność wzrosła do ponad pięciu tysięcy mieszkańców. W roku 1927 Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wydało rozporządzenie o wyłączeniu osady Łaskarzew z gminy Łaskarzew. No i się zaczęły problemy, między dogadywaniem się wójta i burmistrza. Pierwsze konflikty o grunta i budynki pochodzą z roku 1927. A skąd ten konflikt między gminą, a miastem? A Jak uważnie czytaliście poprzednie teksty zaświeci wam się lampeczka że chodzi o… spory z Rusocką! Tak! Miasto bardzo silnie broniło każdego pręta ziemi miejskiej przed zakusami hrabiny. Hrabina zniknęła, pojawiła się gmina, konflikt rozpoczął się na nowo i jak napiszę że trwa do dnia dzisiejszego chyba nikt nie będzie miał mi za złe. Tak jak za czasów carskich, niejaki Stanisław Łoś właściciel dóbr Izdebno, którego władze okupacyjne roku 1915 uczyniły sędzią pokoju, powołał komisję bojkotującą większość zarządzeń gminnych. Posiadali oni własną pieczęć i siedzibę. Utworzyli jak to ładnie nazwała pani Dauksza  „państwo w państwie” coś jak Lesotho w RPA. Czy to odłączenie osady od gminy było korzystne? W trakcie 12 lat obowiązywania udało się; zrobić główne ulice miasta brukowane, chodniki. Przekazano tereny Stowarzyszeniu Skarbowemu i utworzono Świt. Otworzono na nowo bibliotekę, zawiązano stowarzyszenia sportowe, oświatowe, a nawet teatralne.  Byliśmy jedną z najsilniejszych finansowo gmin powiatu. I przyszedł 39? A jeszcze nie tak prędko. Grupa teatralna wystawiała spektakle w straży, a dochód z nich szedł na wyposażenie straży ogniowej i uwaga jako jedyni w powiecie (poza Garwolinem i Żelechowem)  na tamte lata mieliśmy wspinalnię! Wiecie co to? Ja też nie ale brzmi fajnie 😉 nie no żarty głupio nie wiedzieć, o czym się piszę, ale jest to makieta przedstawiająca ścianę budynku z oknami i chodzi o ćwiczenia wspinania się po drabinie, tudzież linach do płonących budynków. Taka ściana wspinaczkowa dla strażaków.

Warto wspomnieć że w roku 1928 było jedynie dwóch bezrobotnych…, a w latach trzydziestych dziewięciu. A teraz? Pozostawię to bez komentarza. Albo nie, zacytuję Ferdynanda Kiepskiego „ w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem”.

W roku 1927 Kasa Stefczyka, dom opieki dla starców, ochronka dla dzieci oraz zbudowano murowaną szkołę podstawową. I nawet miała piętro. W Łaskarzewie znajdowało się 299 rzemieślników z czego głównymi były; szewstwo, cholewkarstwo, garbarstwo, rymarstwo, kaletnictwo i rzeźnictwo. Istniało ponad pięćdziesiąt sklepów i dobre sześćdziesiąt zakładów rzemieślniczych, nie licząc tak zwanych domowych, gdzie człowiek pracował sam. Ludność w roku 1939 wynosiła cztery tysiące dwieście dwóch obywateli. Politycznie większość mieszkańców popierała PSL-Piast, potem zaś Stronnictwo Chłopskie i PPS. Komunistów nie było, po wojnie dopiero się pojawili komuniści u nas w mieście, jak mawiała pewna znana postać „zaraza”. Antysemityzm w mieście nie istniał. Czemu tak twierdzę? W roku 1926 oficjalna delegacja społeczności żydowskiej witała Biskupa Przeździeckiego w naszej parafii. Drugim przykładem straż ogniowa chrześcijańsko-żydowska. No i mała historyjka z dziada pradziada przekazywana ustnie odnośnie relacji polsko-żydowskich w naszym mieście; był czwartek i przyszedł szklarz, Żyd z pochodzenia do polaka i mówi – chcesz zarobić 5zł? –( w tamtym czasie 5 zł to był kurs pełna furmanką ludzi z Łaskarzewa do Maciejowic i powrotem) – no chce odpowiedział polak – to idź w nocy po drugiej  z piątku na sobotę do łaźni i wyjmij wszystkie szyby z okien ale nikomu nie mów ani ojcu, ani matce, nikomu. Szyb nie potłucz pamiętaj-

Jak Żyd przykazał tak polak zrobił i w nocy z piątku na sobotę szyby do szklarza dostarczył ten je starannie obmył i wyczyścił. Rano zaś Żydzi lokalni poszli umyć się do łazi, a tu zimno szyb nie ma. Lament powstał niemiłosierny i wszyscy do szklarza pobiegli z rabinem- szklarzu szyby skradzione wstawić trzeba nowe czym prędzej bo sobota dziś, obmyć się trzeba-. Na to im szklarz powiedział nie bójcie się do południa wstawione będą ale słono zapłacić musicie-  zapłacimy ile zechcesz powiedział rabin- szklarz poszedł, pomierzył, wyliczył ile to będzie i wrócił do warsztatu. Tam zaś wyjął te szyby które w nocy z łazi wymontowane zostały, poszedł i wstawił. Ile za robociznę dostał tego nie wiem, ale wilk syty i owca cała a i dla naszych jeszcze parę złotych skapało.

Druga taka historia jaką znam jest taka; dnia pewnego przyszedł szanowany żydowski obywatel naszego miasta do pewnego polaka  i mówi; pójdziesz ty dziś do Cegłowskiego dam ja ci złotych kilka i kiełbasy kupisz, tylko powiedz że dla mnie, innej nie bierz tylko od Cegłowskiego możesz. Ale z kiełbasą w nocy przyjdziesz, w papier zawiniesz tak aby nie widać było bo jakby kto ze starozakonnych cię zobaczył to mnie z miasta wyrugują. Zakład Cegłowskiego znany był w okolicy że kiełbasy miał wręcz wybornie przyprawione, tak jak trzeba, miód malina jednym słowem. Polak, jak Żyd kazał tak zrobił, poszedł zakupił kiełbasy i pod wieczór zapakował w papier grubo, w teczkę wsadził i poszedł w odwiedziny do Żyda. Ten zaś ucieszył się bardzo na jego widok czy może bardziej na widok kiełbasy i powiedział – Jak ja widzę że wy tą kiełbasę jecie i mówicie że dobra, a Bóg dobry świat stworzył to i Ja mogę tej dobrej kiełbasy spróbować-.

I przyszedł rok 1939 i obydwaj Żydzi zginęli rozstrzelani przez Niemców pod Wolą Rowską, a ich ciała leżą obecnie na kirkucie….  
I pamiętajcie jedzcie tylko dobre kiełbasy.

Sebastian Paśnicki – historyk, społecznik, pasjonat historii lokalnej i rzemiosła. Prywatnie mąż i ojciec dwójki dzieci.

Podziel się tym ze znajomymi! Poinformuj ich o garwolin.org
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *