Kazimierz Hordliczka i jego rodzina

Od dawna interesuje nas Kazimierz Hordliczka i jego rodzina. Kazimierz mieszkał w Hucie Garwolińskiej i trudnił się między innymi handlem drzewem, miał także udziały w słynnej hucie szkła „Czechy”. Ożenił się ze swoją siostrą stryjeczną i miał z nią 4 dzieci. Znany jest także wkład Kazimierza w budowę garwolińskiego kościoła. Na cmentarzu w Garwolinie nie ma jednak grobów jego i jego dzieci. Niezwykle intrygujący w tej historii są synowie Kazimierza. Potomkowie Czechów nie zostali fabrykantami szkła czy właścicielami majątków ziemskich lub innych przedsiębiorstw, ale oficerami marynarki wojennej. Na równi z innymi Polakami walczyli na frontach dwóch światowych wojen, walczyli w obronie Polski.

Kazimierz Hordliczka

Kazimierz był synem Wilhelma Hordliczki i Laury z domu Elsner. Urodził się 26 sierpnia 1860 r. w Warszawie jako ich trzecie dziecko. Nosił 4 imiona: Kazimierz Ignacy Antoni Samuel. Nie miał braci, a jedynie 4 siostry, z których jedna zmarła przed jego urodzeniem. Wilhelm Hordliczka był katolikiem, jego żona protestantką. Kazimierza wychowano w wierze protestanckiej.

Jak donosił „Kurjer Codzienny” z 30 czerwca 1879 r. Kazimierz Hordliczka złożył egzamin całkowity i otrzymał świadectwo Warszawskiej Szkoły Rządowej Realnej. Była to 7-letnia szkoła średnia. Rok później zmarł ojciec Kazimierza, Wilhelm, i w tym momencie 20-letni Kazimierz przejął po nim schedę.

Wilhelm, razem ze swoim bratem Edwardem, od 1854 r. prowadził założoną przez Ignacego Hordliczkę Fabrykę Szkła, Kryształów i Szyb do Okien. Za ich czasów huta przeżywała swój największy rozkwit. Stała się największą i najbardziej znaną hutą szkła w Królestwie Polskim. Wyroby Hordliczków zdobywały nagrody i odznaczenia na wystawach od Petersburga po Londyn. Wielki podziw i uznanie budziły również warunki pracy i życia robotników huty na wystawie w Paryżu.

Ignacy w testamencie hutę zapisał swojej żonie oraz bratankom Wilhelmowi i Edwardowi Hordliczkom. Po śmierci Karoliny z Neumannów Hordliczki huta w całości stała się własnością braci, ale Ignacy zastrzegł w testamencie, że bratankowie nie mogą jej pomiędzy siebie podzielić. Hutę miał otrzymać ten, który będzie żył dłużej. Edward był młodszy od Wilhelma i przeżył brata o prawie 9 lat. To ostatecznie dzieci Edwarda stały się dziedzicami huty. Natomiast Wilhelm równoległe z prowadzeniem huty założył przedsiębiorstwo „Wilhelm Hordliczka”, które przekazał swojemu synowi Kazimierzowi. Obejmowało ono między innymi całe Lasy Garwolińskie. Do pewnego czasu do prowadzenia huty potrzebna była stała dostawa drewna na opał. Ignacy Hordliczka właśnie ze względu na lasy przeniósł swoją hutę z Barczącej do Trąbek w 1835 r . Po pewnym czasie hutę zaczęto opalać gazem. Lasy jednak były dochodowym interesem, bo drzewo sprzedawano nie tylko hucie. Za czasów Kazimierza Hordliczki kilka wagonów z drewnem co tydzień było odprawianych na stacji Pilawa.

Kazimierz był znanym i szanowanym przedsiębiorcą. W 1892 r. wybrano go na jednego z sędziów warszawskiego sądu handlowego. Nierzadko podejmował także działania dobroczynne.

Gazeta Rzemieślnicza, 28 czerwca 1890, no 26

Kurjer Warszawski, 11 maja 1895, nr 129

Kurjer Codzienny, 30 października 1898, nr 312

Kurjer Warszawski, 7 maja 1899, nr 125

Gazeta Poranna 2 Grosze, 23 września 1913, nr 263

Kurjer Warszawski, 2 stycznia 1895, nr 2

Gazeta Handlowa, 19 grudnia 1893, nr 290

Małżeństwo Kazimierza Hordliczki z Eugenią Hordliczką

Pod koniec 1882 r. 22-letni Kazimierz ożenił się ze swoją 17-letnią siostrą stryjeczną, Eugenią Hordliczką, córką Edwarda. Edward podobnie jak Wilhelm był ewangelikiem, ale wżenił się w bardzo patriotyczną i katolicką polską rodzinę Mazarakich. Jego małżonką została Józefa, córka Juliana Mazarakiego herbu Newlin, powstańca listopadowego, odznaczonego złotym Virtuti Militari za bitwę pod Stoczkiem. Małżeństwa mieszane wyznaniowo były wtedy raczej rzadkością. Dzieci Edwarda zostały wychowane po katolicku. Eugenia Bogdana Józefa urodziła się 30 grudnia 1864 r. jako trzecie dziecko tego związku. Została ochrzczona w garwolińskim kościele. Ślub Kazimierza z Eugenią również był ślubem międzywyznaniowym.

Kurjer Warszawski, 12 grudnia 1882, nr 279

Kazimierz i Eugenia Hordliczkowie zamieszkali w Hucie Garwolińskiej, która była niewielką osadą w głębi Lasów Garwolińskich. Kazimierz często jeździł do Warszawy w interesach, bo tam znajdowały się jego składy drewna. Nie wiemy, gdzie Eugenia spędzała większość czasu, ale jeśli pozostawała w Hucie Garwolińskiej, to mogła się czuć samotna.

W 1883 r. w Trąbkach urodziła się ich pierwsza córka Zofia Julia Katarzyna Józefa Małgorzata. Została ochrzczona w Garwolinie. W Trąbkach w 1885 r. urodził się także pierwszy syn Kazimierza, Stefan. W 1890 r. w Hucie Garwolińskiej urodził się Jan Kazimierz Karol. Ostatnią córką Hordliczków urodzoną w Hucie Garwolińskiej w 1899 r. była Halina Eugenia Maria. Ulubieńcem ojca był najstarszy syn, Stefan. Ojciec szczycił się nim i stawiał go innym za wzór.

Kazimierz Hordliczka był bardzo troskliwym i kochającym ojcem. Bardzo dbał o swoje dzieci, czego dowodem jest to, że potrafił wynająć nocą pociąg, aby przywieźć z Warszawy do Huty lekarza do swojego chorego dziecka. Do niechcącego go przyjąć lekarza potrafił się włamać i nakłonić do udzielenia pomocy choremu dziecku. W 1894 r. Kazimierz zatrudnił jako nauczyciela swoich dzieci, słynnego później botanika, Józefa Trzebińskiego. Mieszkał on z rodziną Hordliczków przez 4 lata w Hucie Garwolińskiej.

Relacja Aleksandra Junoszy-Gzowskiego z procesu Stefana Hordliczki w „Gazecie Porannej 2 Grosze”, 9 listopada 1923, nr 307

Kazimierz pozostał do końca życia ewangelikiem, ale utrzymywał bardzo dobre relacje z katolickimi księżmi. Był także zaangażowany w prace komitetu budowy garwolińskiego kościoła (obecnej kolegiaty).

Rozpad małżeństwa Hordliczków

Przez 17 lat rodzina żyła w wielkim szacunku i miłości do siebie. W latach 1898-1899 stosunki między Kazimierzem a Eugenią popsuły się. Kazimierz zaczął posądzać żonę o zdradę małżeńską. Z bólem w sercu zwierzał się z tego księdzu parafialnemu, a pewnego razu targnął się nawet na swoje życie (Gazeta Warszawska, 10 listopada 1923, nr 308). W tym samym czasie Kazimierz zaczął się interesować swoją biuralistką, Wandą Suską. Zaczął zaniedbywać rodzinę i coraz więcej czasu spędzać z młodą kobietą. Wywiązał się między nimi romans, który przekształcił się w głębokie uczucie. W 1904 r. małżeństwo Hordliczków w sposób już jawny dla wszystkich rozpadło się, małżonkowie mieszkali oddzielnie, a Kazimierz złożył wniosek rozwodowy do sądu konsystorskiego. Ze swoją żoną obchodził się wtedy w sposób bezpardonowy, chciał ją nawet zamknąć w domu dla umysłowo chorych. Gdy mu się to nie udało, pozbawił ją środków do życia, ją i ich pięcioletnią córkę Halinę, która pozostawała z matką. Synów Kazimierz rozesłał daleko od domu.

Dwoje starszych dzieci na kolanach prosiło ojca, żeby nie porzucał rodziny. Ojciec postawił dzieciom twarde ultimatum. Albo staną po jego stronie, albo przestanie łożyć na ich utrzymanie. Ale w tym konflikcie dzieci stanęły murem za matką, w Wandzie Suskiej widząc, główną przyczyną tragedii rodziny. Kilkunastoletni Jan odbierający edukację w najdroższym zakładzie wychowawczym w Szwajcarii pozostał pozbawiony środków do życia. Przez półtora roku chłopiec musiał utrzymywać się samodzielnie, np. był instruktorem jazdy na łyżwach. Podobny los spotyka Stefana. Po ukończeniu szkoły realnej w Warszawie w 1907 r. został wysłany do Petersburga, gdzie ukończył Morską Szkołę Inżynieryjną w Kronsztadzie i Instytut Technologiczny. Korepetycjami zarabiał na życie i na studia, a przez rok pracował jako zwykły robotnik.

Ewangelicko-reformowany sąd konsystorski nie zgodził się na rozwód Hordliczków. W 1907 r. z pozwem rozwodowym wystąpiła Eugenia Hordliczka i po długim procesie, w 1911 r., sąd konsystorski uznał małżeństwo Hordliczków za rozwiązane z powodu winy obojga małżonków. Wkrótce po rozwodzie Kazimierz ożenił się z Wandą Suską. Przez 9 lat żył z nią bardzo szczęśliwie. Niestety, nie zmienił stosunku do swoich dzieci. Stefan Hordliczka próbował nawiązać z ojcem kontakt i pewnego razu przyjechał konno do Huty Garwolińskiej. Ojciec nie wpuścił go do domu, rozmawiał z nim krótko na ganku. Kazimierz całkowicie zerwał kontakty z dziećmi, a dzieci traktowały go jak zmarłego.

W procesie rozwodowym na rzecz małoletniej córki Kazimierza zostały zasądzone alimenty. Zofia, najstarsza córka Kazimierza, bez ojcowskiego błogosławieństwa wyszła w 1905 r. za mąż za inż. Władysława Jabłońskiego, późniejszego prezenta Warszawy. Natomiast Stefan i Jan postanowili wstąpić do rosyjskiego wojska i w ten sposób zapewnić sobie dach nad głową, wikt i opierunek. Stefan zaciągnął się do rosyjskiej marynarki wojennej. W latach 1912–1917 służył jako oficer (inżynier mechanik) na okrętach liniowych i krążownikach – do wybuchu I wojny światowej w randze podporucznika, a od 1916 roku w stopniu porucznika we Flocie Czarnomorskiej jako inżynier mechanik kontrtorpedowców turbinowych, m. in. na kontrtorpedowcu „Derszkin”. Został zapamiętany jako oficer, który żył bardzo oszczędnie, bo większość swoich zarobków przekazywał matce. Ta sytuacja doprowadziła do tego, że nie utrzymywał stosunków towarzyskich i trochę zdziwaczał.

Jan noszący trzy imiona (Jan Kazimierz Karol) przestał używać imienia Kazimierz. Zaciągnął się do rosyjskiej piechoty. Służył w 22 Syberyjskim Pułku Strzelców. Od zwykłego żołnierza awansował do rangi podporucznika w czasie I wojny światowej. Został także odznaczony Krzyżem św. Jerzego czwartego stopnia.

Z uzyskanych informacji wynika, że obaj Hordliczkowie przeszli na prawosławie, aby mieć ułatwioną ścieżkę awansu. Sądzili, że na całe życie wiążą się z armią. Nie spodziewali się, że wkrótce wybuchnie Wielka Wojna i otworzą się dla nich trochę inne perspektywy. W 1918 r. po zakończeniu wojny i odzyskaniu przez Polskę niepodległości obaj przedostali się do kraju. Stefan służył w Ministerstwie Spraw Wojskowych, brał udział w wojnie 1920 r. jako komandor podporucznik inżynier Flotylli Pińskiej. W tej samej flotylli od  1919 r. służył jako kapitan rezerwy jego brat Jan.

Śmierć Kazimierza Hordliczki

23 lutego 1920 r. zmarł w Paryżu po operacji Kazimierz Hordliczka. Zostawił po sobie testament, w którym swoim dzieciom przyznał w równych częściach tylko to, do czego z tytułu prawa był zobowiązany, natomiast resztę majątku przekazał swojej drugiej żonie i jej rodzinie. Kazimierz w testamencie przewidział bardzo różny rozwój wypadków po jego śmierci. W każdym przypadku robił wszystko, aby jego majątek nie przypadł jego dzieciom.

Kurjer Warszawski, 7 marca 1920, nr 67

Po śmierci Kazimierza, Eugenia wystąpiła o unieważnienie jego drugiego małżeństwa. Odmawiała drugiej żonie Kazimierza prawa do używania nazwiska Hordliczka, a dzieci zamierzały podważyć testament ojca. Przystąpiono też do długiego i żmudnego procesu inwentaryzacji wielkiego majątku Kazimierza Hordliczki. Dnia 23 marca 1922 r. podczas spisu ruchomości w domu Kazimierza Hordliczki przy ulicy Kapucyńskiej w Warszawie Stefan Hordliczka, wówczas już uwolniony ze służby wojskowej, oddał 6 strzałów z rewolweru do Wandy Hordliczki, czym spowodował jej śmierć. Uczynił to w obecności osób trzecich. Został za to oskarżony o zabójstwo pod wpływem silnego wzruszenia. Na procesie sądowym Stefan przyznał się do winy, a tak uzasadniał swój postępek: uczynił to pod wpływem strasznej nienawiści za wszystkie krzywdy moralne, które Wanda Hordliczkowa wyrządziła jemu i jego rodzeństwu w przeszłości. Proces karny, rozpoczęty w październiku 1922 r., dwukrotnie przekładany, zakończony w listopadzie 1923 r., był bardzo głośny i szeroko komentowany w polskiej prasie. Siłą rzeczy podczas procesu sądzono także zmarłego Kazimierza i jego małżeństwo z Eugenią. Opinia publiczna podzieliła się na dwa stronnictwa. Prasa zwolenników strony Eugenii Hordliczki nazywała eugenistami, a Wandy Suskiej – wandystami. Stefan Hordliczka odpowiadał z wolnej stopy, po wpłaceniu poręczenia majątkowego.

Kurjer Warszawski, 27 marca 1922, nr 85

Proces karny Stefana Hordliczki

Przegląd Wieczorny, 6 października 1922, nr 225

Gazeta Poranna 2 Grosze, 13 listopada 1923, nr 311

Express Poranny, 11 listopada 1923, nr 313

Prokurator domagał się 12 lat ciężkiego więzienia. Sąd pierwszej instancji skazał Stefana Hordliczkę na 6 lat ciężkiego więzienia i pozbawienie praw, ale kara została zmniejszona do 4 lat na mocy amnestii. Od 10 marca 1924 r. toczył się proces w Sądzie Apelacyjnym. Wyrok został utrzymany. Następnie Sąd Najwyższy odrzucił wniosek o kasację. Eugenia Hordliczkowa złożyła do prezydenta wniosek o ułaskawienie syna. Prezydent Wojciechowski w 1925 r. obniżył mu karę do 1,5 roku twierdzy.

Dalsze losy rodziny Hordliczków

Lata trudnych warunków, oddalenia członków rodziny, poczucia dramatu własnego losu nie wpłynęły pozytywnie na stosunki między dziećmi Kazimierza Hordliczki. Podział majątku po ojcu znalazł finał w sądzie. Jan skarżył się na starsze rodzeństwo, że nie wypłaciło mu należnej części spadku.

Właścicielem Huty Garwolińskiej został Stefan, który nigdy się nie ożenił. Jan został podróżnikiem, publikował artykuły ze swoich podróży. W 1922 r. ożenił się z Janiną Taube. Po wybuchu II wojny światowej Jan dostał ponownie przydział do Flotylli Pińskiej, walczył także pod Kockiem, gdzie dostał się do niemieckiej niewoli. Wojnę spędził w oflagu Woldenberg. Jego żona Janina i córka Barbara brały udział w powstaniu warszawskim. W 1954 r. Jan został zakatowany na śmierć przez pracowników służby bezpieczeństwa w więzieniu w Goleniowie. Jest pochowany razem z żoną na Powązkach w Warszawie. Stefan podczas wojny musiał się ukrywać. Reforma rolna odebrała mu Hutę Garwolińską. Po wojnie osiadł w Gdańsku, gdzie pracował na Politechnice Gdańskiej. Uczył budowy okrętów i języków obcych (angielskiego i rosyjskiego). Zmarł w 1959 r., pochowano go w Gdańsku.

Najstarsza córka Kazimierza, Zofia Jabłońska, pochowana jest razem z mężem na Powązkach. O losach Haliny Hordliczki, wiemy tylko tyle, że po mężu nazywała się Karolak. Na Powązkach pochowano także Wandę z Suskich Hordliczkową, drugą żonę Kazimierza.

Kazimierz Hordliczka pochowany jest razem ze swoją matką w Paryżu. Jego pierwsza żona, córka Edwarda Hordliczki, pochowana jest w Garwolinie w grobowcu ojca (zmarła w 4 lipca 1945 r.).

Podziel się tym ze znajomymi! Poinformuj ich o garwolin.org
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *