Historia sztandaru 26 Pułku Ułanów Wielkopolskich – cz. II

Pamiętacie historię sztandaru, który został spalony pod Łaskarzewem, a orzeł ukryty w ziemi?
Dziś opowiemy dalszy ciąg jego historii
Od 1939 roku orzeł od sztandaru 26 Pułku Ułanów Wielkopolskich leżał zakopany w Gąsowie, nieopodal Łaskarzewa.
Kilka lat temu miałam zaszczyt poznać pułkownika Włodzimierza Kuźmę, długoletniego dyrektora Centralnej Wojskowej Przychodni Lekarskiej CePeLek przy ul. Koszykowej w Warszawie.
Oprócz tego że płk. Kuźma był dyrektorem przychodni wojskowej, miał też w swoim życiu pasję i cel – odszukiwał zaginione sztandary. Duża część sztandarów w wojnę ukryta była w ziemi lub w stodołach. Jego celem było dotrzeć do żyjących świadków tych wydarzeń i ocalić sztandary oraz przekazać do Muzeum Wojska Polskiego. Jako wojskowy miał wówczas takie możliwości znacznie ułatwione.
Dzięki swojej pasji i zaangażowaniu trafił w dniu 22 lipca 1989 roku do wsi Gąsów koło Chotyni, nieopodal Łaskarzewa.
Wiedział, że w jednym z okolicznych lasów we wrześniu 1939 roku na rozkaz dowódcy pułku płk. L. Schweizera spalono sztandar. Orła dowódca polecił zakopać plutonowemu Sokołowskiemu. Po kilku godzinach poszukiwań świadków tamtych wydarzeń sprzed 50 lat, pułkownik Kuźma spotkał na polu Panią Halinę Glinkę, od której dowiedział się, że w roku 1951 jej mąż Eugeniusz ścinając drzewo na budowę domu odnalazł pod korzeniami orła od sztandaru. Orzeł przez kilka lat był przechowywany w ich domu. W sąsiednim miasteczku, w Łaskarzewie zamieszkiwał były ułan tego właśnie pułku. Pan Brzostowski, który od lat poszukiwał śladu po sztandarze swojego pułku. W końcu trafił do mieszkania Państwa Glinków. Na podwórku zauważył chłopczyka bawiącego się jakimś dziwnym przedmiotem. Jakieś było jego zdziwienie gdy rozpoznał orła od swojego sztandaru pułkowego! Po długich prośbach Państwo Glinkowie oddali mu orła. Brzostowski przez lata przechowywał go jak relikwię. Wyjmował go na światło dzienne tylko z okazji wielkich świąt. Przed śmiercią przekazał go swojemu synowi Januszowi Brzostowskiemu, z zaleceniem aby strzegł go jak źrenicy oka. Gdy płk. Kuźma zajechał do Łaskarzewa Państwo Brzostowscy już dawno nie żyli. Dom stał opuszczony , a drzwi i okna zabite były deskami. Nie opodal ich mieszkała córka, od której otrzymał on adres brata Janusza, który mieszkał w Warszawie. Jakaż była radość Pana pułkownika Kuźmy gdy po odwiedzeniu p. Brzostowskiego ujrzał na honorowym miejscu pięknie zachowanego orła od sztandaru. Na puszce widoczny był cień na patynie numeru pułku „26”. Niestety tuleja pod puszką została kiedyś odpiłowana, chyba po to aby orzeł „lepiej” stał na telewizorze! Sam orzeł był w bardzo dobrym stanie, a właściciel pozwolił na sporządzenie dokumentacji fotograficznej, którą widzicie na dole. Obiecał też, że chętnie wypożyczy orła na wystawy. Właściciel nie wyklucza przekazania go w przyszłości do Muzeum. Kto wie, może kiedyś w Łaskarzewie lub Garwolinie doczekamy się Muzeum i taki orzeł będzie mógł dumnie się tam prezentować. To by było coś 😍🥰🤩!

………………………………………….
Oprac. Karolina Jamnicka-Kondej
Fot. Pułkownik Włodzimierz Kuźma.

Podziel się tym ze znajomymi! Poinformuj ich o garwolin.org
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *